Francisco Lopez: untitled (1998) - generator 1999

Słuchanie tej płyty jest niezwykle ciekawym doświadczeniem. Nie jest to specjalnie oryginalne dzieło tego legendarnego artysty, wręcz przeciwnie, każdy kto miał już wcześniej styczność z jakąkolwiek inną płytą Lopeza, wie czego się można po niej spodziewać. Francisco Lopez jest programowym purystą. Jego metoda twórcza polega na nagrywaniu dźwięków otoczenia i poddawaniu ich radykalnej, cyfrowej obróbce. Dzięki temu powstałe w ten sposób utwory w niczym nie przypominają dźwięków z których powstały. Efekt końcowy jest intrygujący, ale i kontrowersyjny. To trochę tak jakby podłączyć sprzęt stereo do radioteleskopu NASA rejestrującego dźwięki fal radiowych przeróżnej długości unoszących się w przestrzeni kosmicznej. Pierwszy utwór niemal nie istnieje, wydaje się że nagrano tam ciszę. Dopiero maksymalne zwiększenie poziomu głośności ujawnia ukryty gdzieś bardzo głęboko szum o dziwnej, laminarnej strukturze. Drugi utwór dla odmiany przypomina dokonania postindustrialistów. Ale strategia muzyczna jest dokładnie taka sama jak wcześniej, znowu mamy do czynienia z jednolitą masą dźwięku, swoistą magmą o pradawnym, przed technologicznym charakterze. Zaraz potem zapada cisza. Lopez ponownie zmusza słuchacza do zabawy potencjometrem w poszukiwaniu jego utworu. Znam takich, którzy uważają, że to już nie jest muzyka. Nie zgadzam się. Umysł ma w zwyczaju negować wszystko co zmusza go do przełamywania jego własnych skostniałych nawyków poznawczych i schematów analitycznych. Ta płyta może pomóc w ich przełamywaniu! Jej minimalizm jest twórczym wyzwaniem dla wyobraźni i samopoznania. Zgodnie z ideami propagowanymi przez Lopeza usunięto z niej niemal wszystkie możliwe odniesienia do rzeczywistości. Tak, tutaj słuchacz musi sobie radzić sam, bez wskazówek i podpowiedzi. Swoją drogą trudno wyobrazić sobie lepszą alternatywę dla wazeliniarskiego popu od tej radykalnej porcji pozbawionej ułatwień muzyki nagłośnionych wibracji ukrytych energii.

Paweł Matuszek


  następna recenzja >>>
 

RECENZJE

+ Rapoon - Rhitz, CD
+ One Inch of Shadow - Birthday of Angels and Mannequines, CD
+ Akufen - My Way, CD
+ Squarepusher - Do You Know Squarepusher, CD
+ Yul - Yul, CDR
+ C.H. District - zan[zib]ar: live action, CDR
+ Drewo - Pieśni z Ukrainy, CD
+ The Irish Connection, Ula Kapała, Dudy Juliana - Echa Celtyckie, CD,
+ Muslimgauze - Hummus, CD
+ Nils Petter Molvaer - Khmer, CD
+ Krakatau - Volition, CD
+ Kraftwerk - Radio-Activity, CD
+ Peter Mergener - Wet Places, CD
+ Tom Angelripper - Ein Schroener Tag..., CD
+ Ole Lukkoye - Horse - Tiger, CD
+ Nick Parkin: Island of Dust - soleilmoon 1999, CD
+ Schönwälder / Fanger - Analog Overdose, CD
+ Złe Psy - Złe Psy - Forever, CD
+ Percival Schuttenbach - Tutmesz-Tekal, CD
+ BREACH - Kollapse, CD
+ Electroacoustic Music vol. VII, CD
+ Sebastian Buczek: Wabienie Dziewic, CDR
>> Francisco Lopez: untitled (1998), CD

- - - - - - - - -

WYWIADY / RELACJE

+ Laswell a sprawa polska