Sebastian Buczek: Wabienie Dziewic - mik.musik 2001

Sebastian Buczek jest muzykiem konstruktorem, tworzącym dziwaczne instrumenty, płyty gramofonowe ze szkła, pleksi i drewna pokrytego pszczelim woskiem. Na płytach tych, używając archaicznego gramofonu, rejestruje i odtwarza swoją muzykę. A jako, że rodzaj użytego materiału jest dosyć prymitywny zatem i efekt końcowy zwraca uwagę swą surowością. Na pierwszy plan wysuwają się tu spotęgowane szumy i trzaski spod których ledwo słychać muzykę. Ale tak na prawdę to właśnie szumy i trzaski stanowią tu podstawowy składnik tkanki muzycznej. Zakłócenia układają się w prawdziwą galaktykę szeleszcząco - trzeszczących dźwięków. Dla kogoś kto radośnie zrezygnował z płyty winylowej i przerzucił się na CD, aby już nigdy nie słyszeć charakterystycznego szumu zacinającej się czarnej płyty, Wabienie Dziewic będzie spełnieniem najgorszego koszmaru. Ale dla ludzi, którzy słuchają jeszcze radia na długich falach, lubią przebywać w świecie hałasów, szumów i chaotycznych zakłóceń nie ugrzecznionej muzyki to płyta wymarzona. Oczyma wyobraźni widzę audiofila umierającego na zawał gdy z jego kolumn za 20 tys. złotych nagle wydobywa się buczkowski nieubłagany chrzęst, ha, ha... Pamiętam moje wrażenia i skojarzenia, które pojawiły się zaraz po pierwszym przesłuchaniu Wabienia Dziewic. Nie mogłem się opędzić od uparcie powracającego wspomnienia kamienistych, beskidzkich ścieżek turystycznych, otoczonych wysokimi pniami iglastych drzew. Jest w tej muzyce coś co nieodparcie kojarzy mi się z tym widokiem. Być może chodzi tu o pewne specyficzne dźwięki wydawane przez drzewa, kiedy pochylane przez wiatr szumią i skrzypią. Istnieje pewne odległe podobieństwo między tymi pradawnymi dźwiękami a muzyką tworzoną przez Buczka. To jakby wcielona w życie, odwrócona idea field recordings, polegająca nie na rejestrowaniu i przetwarzaniu dźwięków otoczenia ale na takim wykorzystaniu prymitywnych instrumentów i urządzeń rejestrujących aby uzyskać podobny, naturalnie nieprzewidywalny, chaotyczny i poszarpany charakter dźwięków. Odwrotnie niż w przypadku muzyki skalkulowanej populistycznie, która poza powierzchownym blichtrem nie ma nic więcej do zaoferowania, te dźwięki pozwalają na interesującą weryfikację własnych zasobów wrażliwości i wyobraźni. Ten szum zwabił mnie i uwiódł.
PS: Zastanawiające jest również to, że Wabienie Dziewic zostało wydane na płycie CD-R. Jak wiadomo jej przydatność do konsumpcji jest ograniczona niezbyt dużą żywotnością tego nośnika. Zatem, i jest w tym coś pięknego, prędzej czy później królestwo białego szumu upomni się o tą muzykę, która i tak częściowo już tam tkwi.

Paweł Matuszek


<<< poprzednia recenzja następna recenzja >>>
 

RECENZJE

+ Rapoon - Rhitz, CD
+ One Inch of Shadow - Birthday of Angels and Mannequines, CD
+ Akufen - My Way, CD
+ Squarepusher - Do You Know Squarepusher, CD
+ Yul - Yul, CDR
+ C.H. District - zan[zib]ar: live action, CDR
+ Drewo - Pieśni z Ukrainy, CD
+ The Irish Connection, Ula Kapała, Dudy Juliana - Echa Celtyckie, CD,
+ Muslimgauze - Hummus, CD
+ Nils Petter Molvaer - Khmer, CD
+ Krakatau - Volition, CD
+ Kraftwerk - Radio-Activity, CD
+ Peter Mergener - Wet Places, CD
+ Tom Angelripper - Ein Schroener Tag..., CD
+ Ole Lukkoye - Horse - Tiger, CD
+ Nick Parkin: Island of Dust - soleilmoon 1999, CD
+ Schönwälder / Fanger - Analog Overdose, CD
+ Złe Psy - Złe Psy - Forever, CD
+ Percival Schuttenbach - Tutmesz-Tekal, CD
+ BREACH - Kollapse, CD
+ Electroacoustic Music vol. VII, CD
>> Sebastian Buczek: Wabienie Dziewic, CDR
+ Francisco Lopez: untitled (1998), CD

- - - - - - - - -

WYWIADY / RELACJE

+ Laswell a sprawa polska