Dariusz Brzostek
Laswell a sprawa polska

Wbrew pozorom oraz dość rozpowszechnionej opinii Bill Laswell nie ma w naszym kraju najlepszej prasy. Ortodoksyjni jazzfani i jazzowi puryści zarzucają mu ekscentryczność pomysłów, awangardowy ekstremizm, a niekiedy także brak umiejętności gry na gitarze basowej. Miłośnicy awangardy i muzycznych eksperymentów nie traktują Laswella poważnie, dając do zrozumienia, że nagrywa niewybredne easy listening, reprezentuje artystyczny konformizm, flirtując z jazzowym mainstreamem, nierzadko dorzucają przy tym, iż w istocie nie potrafi on grać na basie. W efekcie narzekanie na Laswella jest w dobrym tonie, świadczy o wysublimowanym guście i stało się zajęciem popularnym, by nie rzec modnym.

Nie da się ukryć, że Bill Laswell jest, i był od początku swej kariery, twórcą kontrowersyjnym. Nagrywa dużo, firmując swym nazwiskiem dziesiątki projektów, w tym wiele nieudanych i artystycznie jałowych. Nie przestaje przy tym jednak być jednym z najbardziej kreatywnych, inspirujących i wpływowych muzyków się z nowojorskiej sceny downtown. Decyduje o tym przede wszystkim rozległość jego zainteresowań oraz otwartość artystyczna i skłonność do wspomagania najbardziej nawet egzotycznych i, co za tym idzie, karkołomnych projektów muzycznych. Laswell bowiem, do spółki z Johnem Zornem są odpowiedzialni za ów niezwykły koktajl muzycznych gatunków i stylistyk, który był główną siłą napędową nowojorskiej awangardy lat '80 i '90. To oni wszak przyczynili się w znacznym stopniu do rozmaitych muzycznych mezaliansów: hardcore'u z jazzem, drum'n'bassu z muzyką Indii i Pakistanu, easy listening ze współczesną kameralistyką etc. etc.

Problem w tym, że Bill Laswell na pewnym etapie swej kariery uległ fascynacji dubem, uznając go, jak sądzę słusznie, za gatunek artystycznie progresywny i obiecujący. Znaczna część miłośników jego dokonań z czasów Massacre, wczesnego Material oraz Painkillera, odrzuciła zdecydowanie tę propozycję, zarzucając jej muzyczny minimalizm i estetyczne tandeciarstwo. Czy słusznie? To sprawa dyskusyjna i, w znacznej mierze, zależna od indywidualnych, subiektywnych upodobań. Nie należy jednak zapominać, że niektóre Laswellowskie projekty dubowe okazały się nader udane czy choćby intrygujące (Automaton, seria Sacred System czy kooperacje z Harrisem i Bernocchim), a grę Laswella charakteryzuje ów szlachetny ascetyzm i odejście od wirtuozerskiego efekciarstwa, które ostatnimi czasy rozprzestrzeniło się w muzyce improwizowanej ponad wszelką miarę. Na swoje (w oczach krytyków) nieszczęście Laswell postanowił odejść od surowej produkcji klasycznego, jamajskiego dubu, artystów takich jak Lee Perry czy Oku Ounora, na rzecz stylistyki hi tech. Podczas gdy, jak powszechnie wiadomo, statystyczny zwolennik awangardy przyzwyczajony jest do "garażowego" brzmienia i "podziemnej" produkcji. W tej kwestii mógł on faktycznie w sposób istotny rozminąć się z horyzontem oczekiwań swoich słuchaczy. Ale czy jest to jedyny powód powszechnego wybrzydzania na kolejne Laswellowskie produkcje? Jak sądzę, nie.

Dość istotnym czynnikiem wydaje się tu być fakt, iż Laswell, podobnie jak, również krytykowani w ostatnich latach, Zorn i John Lurie stali się, jak na rasowych awangardzistów, nazbyt znani. Popełnili w ten sposób grzech niewybaczalny, odbierając swym słuchaczom - miłośnikom awangardy, poczucie bycia kimś wyjątkowym, bycia amatorem sztuki ekskluzywnej, nie dla wszystkich przeznaczonej. Zwolennik muzycznych eksperymentów lubi bowiem, kiedy się go intelektualnie dopieści, utrzymując w przekonaniu, że stanowi część artystycznej elity, ludzi wtajemniczonych. Rzecz jasna w tej słabości, trącącej z lekka snobizmem, nie ma nic złego, warto jednak pamiętać, że także Laswell wciąż nagrywa od czasu do czasu wartościowe płyty. Na dowód tego proponuję kilka pozycji z bogatego Laswellowskiego katalogu ostatnich lat. Płyty te z całą pewnością świadczą, iż jest to twórca intrygujący i kontynuujący bardzo konsekwentnie obraną niegdyś drogę artystyczną.

Hashisheen: The End of Law, Sub Rosa 1999
Laswellowskie eksperymenty ze, święcącą ostatnio triumfy, stylistyką spoken word sięgają czasów pamiętnej płyty Material Seven Souls, na której nieodżałowany William S. Burroughs recytował fragmenty swej powieści Western Lands. Później przyszły jeszcze albumy Hakima Beya i Burroughsowskie remixy. Tym razem mamy do czynienia ze swego rodzaju concept albumem, niezwykle odległym jednak od poronionych płodów tzw. progresywnego rocka. Osią tematyczną płyty jest postać Hassana I Sabbacha oraz dzieje sekty assasynów, których śmiało można określić mianem protoplastów współczesnej islamskiej intifady. Mamy tu plejadę wybitnych postaci muzycznej awangardy. Oprócz samego Laswella, ścieżkę dźwiękową przygotowali m.in. Paul Schutze, Jah Wobble i Techno Animal. Teksty swoje i cudze (w tym Briona Gysina i Jana Artura Rimbauda) recytują zaś Iggy Pop, Patti Smith, Genezis P.Orridge, Hakim Bey i, jakże by inaczej, William S. Burroughs. W warstwie muzycznej, jak przystało na opowieść o nafaszerowanych haszyszem zabójcach, mamy tu niezwykle intrygujący, hipnotyczny kolaż dźwięków elektronicznych i akustycznych, utrzymany w stylistyce arabskiego etno, wzbogacony tu i ówdzie ambientowym tłem lub industrialnym zgrzytem. Bez wątpienia jedna z najciekawszych spokenwordowych płyt ostatnich lat.

City of Light, Sub Rosa 1997
Orientalne fascynacje muzyczne Laswella są dość powszechnie znane, a dla wielu słuchaczy być może nawet nużące. Niekiedy jednak, realizując swój kolejny indyjski projekt, Bill Laswell potrafi być niezwykle twórczy i zaskakiwać konceptem oraz oryginalnym podejściem do materii dźwiękowej. Tak jest i w tym przypadku. City of Light to firmowana nazwą India Project płyta, na której dochodzi do spotkania tuzów współczesnej elektroniki (Coil, Tetsu Inue) z muzyką indyjską (reprezentowaną tu przez wybitnego tablistę Triloka Gurtu) oraz z niepowtarzalną atmosferą tytułowego Miasta Światła - Benaresu, jednego z duchowych centrów Indii. Cztery subtelne, kolażowe kompozycje w stylistyce ambient, czerpiące garściami z tradycji muzycznej subkontynentu indyjskiego, wzbogacone recytacjami w wykonaniu, znanej z Golden Palominos, Lori Carson.

Material, Intonarumori, AXIOM 1999
Ostatnia, spośród znanych mi, propozycji sztandarowej formacji Laswella. Płyta będąca niewątpliwie zaskoczeniem, choć nie całkowitym. Zwłaszcza dla tych, pamiętających album Material Third Power.  Wówczas Laswell flirtował ze stylistyką soulową, reggae i rapem. Tutaj mamy ortodoksyjny hiphopowy projekt, nagrany pod hasłem: Rap Is Still An Art! W doborowym towarzystwie, m.in. Ram Ell Zee, Bernie Worrell, Killah Priest, Laswell proponuje intrygującą wycieczkę po rozmaitych odmianach hip hopu, traktowanego tutaj jednak nade wszystko jako swoisty i oryginalny wytwór ulicy - jej głos i jej sztuka. Dowodem na to - zaproszenie do współpracy wielu młodych, nieznanych wokalistów, rymujących do podkładów przygotowanych przez Laswella. A są to podkłady doprawdy interesujące i zdradzające downtownowy rodowód ich twórcy.

Arcana, Arc of the Testimony, Axiom 1997
Druga, po świetnej The Last Wave z udziałem Baileya, i zarazem ostatnia płyta projektu Arcana, będącego wynikiem kolaboracji Laswella z, nieżyjącym już niestety, genialnym perkusistą Tonym Williamsem. O ile Last Wave zawierała porażającą dawkę ekstremalnej free improvisation, porażającej ekspresją i brzmieniem, o tyle Arc of the Testimony jest pozycją o wiele przystępniejszą, zawierającą próbę przewartościowania dość kłopotliwego dziedzictwa Davisowskiego fusion. Laswell postarał się tu skonfrontować jazzrockowe koncepcje Davisa ze stylistyką free, zapraszając do udziału zarówno tytana free jazzu Pharoaha Sandersa, dawnych muzyków Milesa (Williams) oraz młodych, jazzowych (Graham Haynes) i rockowych (Buckethead) ekstremistów. Efektem jest bardzo udany, intrygujący i inspirujący album realizujący banalnie proste hasło: Improwizacja nie zna granic.


 

RECENZJE

+ Rapoon - Rhitz, CD
+ One Inch of Shadow - Birthday of Angels and Mannequines, CD
+ Akufen - My Way, CD
+ Squarepusher - Do You Know Squarepusher, CD
+ Yul - Yul, CDR
+ C.H. District - zan[zib]ar: live action, CDR
+ Drewo - Pieśni z Ukrainy, CD
+ The Irish Connection, Ula Kapała, Dudy Juliana - Echa Celtyckie, CD,
+ Muslimgauze - Hummus, CD
+ Nils Petter Molvaer - Khmer, CD
+ Krakatau - Volition, CD
+ Kraftwerk - Radio-Activity, CD
+ Peter Mergener - Wet Places, CD
+ Tom Angelripper - Ein Schroener Tag..., CD
+ Ole Lukkoye - Horse - Tiger, CD
+ Nick Parkin: Island of Dust - soleilmoon 1999, CD
+ Schönwälder / Fanger - Analog Overdose, CD
+ Złe Psy - Złe Psy - Forever, CD
+ Percival Schuttenbach - Tutmesz-Tekal, CD
+ BREACH - Kollapse, CD
+ Electroacoustic Music vol. VII, CD
+ Sebastian Buczek: Wabienie Dziewic, CDR
+ Francisco Lopez: untitled (1998), CD

- - - - - - - - -

WYWIADY / RELACJE

+ Laswell a sprawa polska