Zupełnie inna energia
Z Andrew Peklerem rozmawia Paweł Gzyl

- Miłośnicy elektroniki usłyszeli o Tobie po raz pierwszy w 1996 r., kiedy Source wydało Twój pierwszy singiel firmowany nazwą Sad Rockets - "Music For Mix Tapes". Co robiłeś wcześniej?

- To co większość ludzi z mojego pokolenia: rąbałem na gitarze w różnych kapelach punkowych czy metalowych. Mieszkałem wtedy w Kalifonii - tam wszyscy wtedy słuchali takiej muzyki.

- Jak zainteresowałeś się elektroniką?

- W 1995 r. przyjechałem do Heidelbergu na studia. Poznałem wtedy inne gatunki muzyki - nie tylko elektronikę, ale również dub i free jazz. Zacząłem próbować grać na różnych instrumentach - najpierw na basie, potem na klawiszach i wreszcie na perkusji. Kupiłem przenośny magnetofon i zacząłem nagrywać swoje kompozycje. Ponieważ Heidelberg jest małym miastem, w którym niewiele osób robi muzykę, szybko trafiłem na Davida Moufanga i Jonasa Grossmana, którzy prowadzili Source. Ponieważ spodobały się im moje nagrania, postanowili je wydać - najpierw pojawił się singiel, o którym wspominałeś, a potem cały album - "Plays".

- O Moufangu krążą legendy: podobno ma słabość do wszelkiego rodzaju nielegalnych substancji...

- Wtedy tak, dzisiaj już nie. Ożenił się, ma dziecko. Więcej czasu poświęca rodzinie niż eksperymentowaniu z LSD. Zresztą to bardzo skomplikowany facet. Obecnie wytwórnią praktycznie kieruje Jonas - to bardzo racjonalnie myślący i ułożony człowiek. Dzięki niemu Source istnieje nadal.

- Twój drugi album jako Sad Rockets - "Once Upon A Time Called Now" - wydała już inna wytwórnia - Morbid z Wiednia...

- To oficyna Patricka Pulsingera. Kiedy grał w Heidelbergu wcisnąłem mu taśmę z włąsnymi nagraniami. Myślałem, że nic z tego nie będzie, na pewno o niej zapomni, a tu tymczasem po czterech miesiącach dostałem telefon z propozycją wydania płyty! Oczywiście zgodziłem się bez wahania.

- Oba albumy mają bardzo podobne brzmienie...

- Bo powstały w tym samym czasie. Pierwszą część materiału wydało Source, a drugą - Morbid. Patrick porozumiał się z Davidem i podzielili się moimi utworami. Ale Sad Rockets to już zamknięty rozdział.

- No właśnie, chyba znudziła Ci się samodzielna praca nad muzyką, bo pod koniec lat 90. stałeś się członkiem zespołu Bergheim 34.

- Bergheim 34 to nie jest zespół w ścisłym tego słowa znaczeniu. Nasza czwórka początkowo mieszkała razem w Heidelbergu, ale potem rozjechała się do różnych miast. Każdy z nas nagrywa swoje partie, potem wymieniamy pliki i kiedy wreszcie się spotykamy, dokonujemy ostatecznego miksu. Trudno zaklasyfikować to, co gramy - każdy utwór jest praktycznie w innym stylu. Trochę tu popu, trochę rocka, trochę elektroniki. W kilku utworach nawet śpiewamy. Kiedy uda nam się skoordynaować nasze harmonogramy - nawet gramy koncerty.

- Bardziej konwencjonalnie działał Twój drugi zespół - Mucus 2...

- To stara histora. W Mucus 2 grałem w tym samym czasie, kiedy działałem w Sad Rockets. Dwóch z nas było z Heidelbergu, a dwóch pozostałych - z Frankfurtu. Graliśmy psychodeliczny rock z elementami free jazzu o brudnym, garażowym brzmieniu. Tylko "żywe" instrumenty, żadnej elektroniki. Mimo, że Mucus 2 już nie istnieje, to trzech z nas nadal nagrywa. Co prawda nie mamy nawet jeszcze nazwy, ale muzyka już powstaje...

- Jak wpłynęła na Twoją twórczość przeprowadzka do Berlina?

- Bardzo. Nie mogę wskazać na żadne konkretne wydarzenie czy miejsce, które mnie odmieniło - raczej chodzi mi o samą atmosferę miasta. Nigdy przedtem nie mieszkałem w metropolii. To daje zupełnie inną energię. Choć w Berlinie dzieje się wiele, to są w mieście takie miejsca, w których można się swobodnie wyciszyć. To niezwykła cecha, której nie mają inne molochy - jak choćby Londyn, gdzie wszyscy żyją pod ogromną presją w wielkim sresie.

- Wielu krytyków uznało Twój solowy album "Station To Station" za arcydzieło nu jazzu. Identyfikujesz się z tym terminem?

- Nie bardzo. Nu jazz to house z połamanym rytmem. Żadnych improwizacji, żadnych eksperymentów. Po prostu muzyka do tańca, która tylko wykorzystuje brzmienia jazzowych instrumentów.

- Jak wyglądał proces nagrywania "Station To Station"?

- Podstawą był sampling - wycinałem i sklejałem fragmenty płyt innych artystów, a także swoje własne nagrania. Zapraszałem różnych gości, którzy grali swe partie w moim domowym studiu, a potem poddawałem je cyfrowej obróbce. Wielu z nich nie rozpoznawało się nawet po przetworzeniu i wymieszaniu z innymi samplami. Potraktowałem to, co zagrali raczej jako inspirację niż konkretny materiał do użycia. Sam wiele improwizowałem i po długich przesłuchaniach wybierałem z tego, co zarejestrowałem wyłącznie najlepsze fragmenty. Bez komputera nie byłoby "Station To Station".

- Jak trafiłeś do Scape?

- Kiedy poznałem Stefana Betke, szefa Scape, okazało się że zna i lubi moje wcześniejsze nagrania. Ponieważ pracowałem już wtedy nad "Station To Station", zaproponowałem mu przesłuchanie swoich nowych kawałków. Spodobały mu się, więc zamówił u mnie materiał na cały album.

- Pracujesz obecnie nad kolejnym krążkiem?

- Tak, to będzie kontynuacja "Station To Station". Ale może bardziej free jazzowa. Chciałbym również zaprosić kilku gości. To na razie wszystko, co mogę o nim powiedzieć - dopiero zacząłem pracę.


 

RECENZJE

+ BLARE FOR A - 15,81 / Blareforall
+ Always Trying / Logistic Records 2003, CD
+ Ant_Gestern, Kiki &, Silversurfer - Restless / BPitch Control 2003 / 12 winyl
+ New Deutsch / Gigolo 2003
+ Mick Willis - Metal, Mount Sims - Hate Fuck, Atomizer - Hooked On Radiation, Psychonauts - Wild In Your Eyes, Gina X - No G.D.M., Adriano Canzian - Macho Boy / Gigolo 2003, 12 winyl
+ Chris Korda - The Man Of The Future / Gigolo 2003
+ Konrad Kucz - Soporus / Requiem Records CDR
+ Misc. - In Between / Resopal Schallware 2003
+ Angie Reed - The Best of Barbara Brockhaus / Chicks On Speed 2003
+ Bergheim 34 - Its Not For You, As It Is For Us / Klang Elektronik 2003
+ Isis - Oceanic / Ipecac Rec.
+ Dropkick Murphys - Blackout / Hellcat Rec - Epitaph Rec.
+ Antigama - Siekiera, JAN AG - Destination Death, split / Dywizja Kot
+ Kevin Blechdom - Bitches Without Briches / Chicks On Speed 2003
+ My Robot Friend - Walt Whitman / Dekathlon 2003, 12 winyl
+ Sascha Funke - Bravo / BPitch Control 2003
+ Jack To Future / Resopal Schallware 2003
+ Luomo - The Present Lover / BMG/Force Tracks 2003
+ Qebo - Flobber / Vibrant Music 2002
+ John Tejada &, Arian Leviste - Fairfax Sake / Playhouse 2003
+ Technasia - Recreations / Technasia 2003
+ Fancyman - Amico, Neonman - Supermodelterrorist / Lasergun 2003, 12 winyl
+ Antigama - Intellect Made Us Blind / The Flood Records
+ Robert Henke - Piercing Music / ml/i 2003
+ Fat Truckers - The First Fat Truckers Album Is For Sale / Gigolo 2003
+ Raincarnation - At the bottomless lake CD, 2000, Morbid Noizz Production
+ Spika - Headphones / Requiem CDR
+ Kevin Ayers - Joy of a Toy; Shooting at the Moon; Whatevershebringswesing / Harvest
+ Bill Laswell/Sacred System - Nagual Site / CD, 1998, Wicklow/BMG
+ Captain Comatose - Going Out / Playhouse 2003
+ Zombie Nation - Absorber / Dekathlon Records 2003
+ Aquavoice - Virus / AQUASOUND 2003 CDR
+ Huren, Kareem, Harsh, Zymosiz. / Zhark Records. / Berlin. 2003.
+ Nigel Kennedy and The Kroke Band - East meets West / CD, 2003, EMI
+ VoiVod - VoiVod / Chophouse Rec.
+ Ulver, 1993 - 2003: 1st Decade in the Machines, 2003 Jester
+ Blackmores Night - Ghost of a Rose / CD, 2003 Steamhammer

- - - - - - - - -

WYWIADY / RELACJE

+ ASTIGMATIC 2003 - relacja
+ Andrew Pekler - wywiad