Po środku drogi
Z Danielem Meteo z formacji Bus rozmawia Paweł Gzyl



- Jesteś znanym didżejem promującym reggae. Czy duet Bus to pierwsza Twoja próba stworzenia czegoś własnego?

- Nie, mam duże doświadczenie muzyczne. Jestem gitarzystą i występowałem w kilku różnych zespołach. W 1995 r. dołączyłem do berlińskiej kapeli reggae Submission. Wtedy obok grania na swym instrumencie zająłem się tworzeniem sound systemu. Od tego czasu porzuciłem gitarę i puszczam z płyt cudzą muzykę. Ale chęć tworzenia pozostała. Dziś realizuję ją w Bus wspólnie z Tomem Thielem.

- Kiedy się poznaliście?

- Od dawna byłem wielbicielem jego zespołu Sun Electric. To pionierzy ambitnej elektroniki. Kiedy zaczęliśmy działać w tym samym kolektywie didżejów i producentów - Ocean Club - szybko nawiązaliśmy współpracę. Obaj zaraziliśmy się swoimi dotychczasowymi fascynacjami muzycznymi - on zaczął słuchać reggae, a ja - elektroniki. Kiedy Tom uczył mnie obsługiwać komputery, zrobiliśmy wspólnie kilka utworów na próbę. Ponieważ okazało się, że brzmią całkiem nieźle, postanowiliśmy kontynuować współpracę. W ten sposób narodził się Bus.

- Jak podzieliliście się rolami w tworzeniu muzyki?

- Tom jest specem od komputerów, a ja raczej instrumentalistą. On jest dobry w ozdabianiu utworów elektronicznymi smaczkami, które nadają całości odpowiedni klimat i nastrój, a ja zajmuję się ostatecznym aranżem. W ten sposób się uzupełniamy.

- Wasza muzyka jest osadzona na dubowym podkładzie. Co Cię fascynuje w tej jamajskiej technice?

- Dub to tylko słowo-klucz do naszej twórczości. Osobiście lubię zarówno utwory wokalne, jak i instrumentalne. To wszystko znajduję w reggae. Dub jest tylko elementem tej całości.

- Dlaczego w muzyce Bus nie ma elementu mistycznego, tak charakterystycznego dla reggae?

- Nie zgadzam się z tobą. Myślę, że mistykę można odnaleźć w każdym stylu muzycznym - w brzmieniu instrumentów czy w ludzkim głosie. Ten duchowy pierwiastek objawia się już w samym procesie tworzenia, w niczym nieograniczonej wolności kreowania nowych dźwięków. Dlatego jest on również obecny w naszych utworach.

- Obok elektroniki i dubu, ważnym elementem nagrań Bus jest hip hop...

- Zacząłem słuchać hip hopu już w szkole. Podobały mi się kawałki Public Enemy, LL Cool J, NWA, uwielbiałem takich producentów, jak Hi Thek czy Jay Dee, którzy tworzyli nową muzykę bez oglądania się na innych. Mimo, że był to mainstream, to jednak bardzo odkrywczy i podporządkowany idei tworzenia nowych brzmień. Ten element nadal decyduje, że hip hop jest bardzo kreatywnym nurtem współczesnej pop-kultury.

- Na "Middle Of The Road" rymuje MC Soom-T. Jak na nią trafiliście?

- Nasze zainteresowanie reggae sprawiło, że współpracowaliśmy z różnymi toasterami, jak Earl Sixteen, MC T-Weed czy Paul PM. Pewnego dnia usłyszałem młody brytyjski zespół Monkeytrouble, w którym rymowała MC Soom-T. Bardzo mi się spodobał jej flow. Wysłałem jej kilka naszych utworów, a ona nagrała na nie swoje wokalizy. Kiedy wszyscy stwierdziliśmy, że brzmi to znakomicie, postanowiliśmy umieścić na płycie kilka utworów z jej rymami.

- Jak wyglądała ta współpraca?

- Wszystko odbyło się korespondencyjnie. Po nagraniu wokali na instrumentalne wersje naszych utworów, przearanżowaliśmy całość, tnąc wszystko na kawałki i miksując na nowo.

- Czy tytuł waszego albumu - "Middle Of The Road" - jest określeniem muzyki Bus, będącej wypadkową elektroniki, reggae i hip hopu?

- Nagrywając ten album chcieliśmy wyjść poza sztywno określone formuły gatunkowe. Postanowiliśmy uciec od typowego dla Berlina minimalistycznego dubu. Nie mieliśmy zamiaru zamykać się w żadnym getcie. Każdy z nas dał krok do przodu i spotkaliśmy się po środku drogi. Poza tym podoba mi się odwieczny mit podróżnika, ciągłego bycia w drodze... No i stąd też nazwa naszego duetu - Bus.

- Dlaczego jako Bus nagrywasz dla Scape, a nie dla własnej wytwórni Meteosound?

- Ponieważ Scape to większa firma od mojej, ma lepszą dystrybucję i promocję. Nasze brzmienie pasuje do tego, co do tej pory wydawał jej szef – Stefan Betke. Jestem dumny, że mogę dla niego nagrywać.


 

RECENZJE

+ A Grape Dope - Missing Dragons/ Galaxia
+ Blare For A - Trinity / Blareforall # 3 CDR
+ Town & Country - 5 / Thrill Jockey 2003
+ Akira Rabelais - ... benediction, draw / Orthlorng Musork 2003
+ Monolake - Momentum / ml/i 2003
+ Kazumasa Hashimoto - Yupi / Plop 2003
+ Cihei Hatkeyama - God You Only Know; Valyushka - Spectral Sandglass; Tomoyoshi Date - Accurately Compound Layout
+ Bus - Middle Of The Road / Scape 2003
+ The Irish Connection, Ula Kapała, Mirosław Kozak - Echa Celtyckie 2, CD, 2003, Anymusic
+ Spaceways Inc. - Version Soul / Atavistic 2003
+ Ambulance - The Curse Of Vale Do Lobo / Planet Mu 2003
+ Villalobos - Alcachofa / Playhouse 2003
+ Hexer - Civitas Dei, Unus Dolor, CD, 2003, własny sumpt
+ Frode Gjerstad Trio - Sharp Knives Cut Deeper / Splas(c)h 2003
+ Ekkehard Ehlers - Politik braucht keinen Feind / Staubgold 2003
+ Psychonauts - Songs For Creatures / Gigolo 2003
+ Hell feat. Erlend Oye - Keep On Waiting; Terence Fixmer -s/t; Crack - We Are Pack; Steril - A Day At The Races; Dominatrix - The Dominatrix Sleeps Tonight / Gigolo 2003; 12' vinyl
+ Nunchaku - Best of 1993-1998 / Howling Bull 1999
+ So - So / Thrill Jockey 2003
+ The Addiction - Monsters; Silversurfer - Welcome To Berlin / Lasergun 2003; 12' winyl
+ Remains - You're Mine / własny sumpt
+ Stina Nordenstam - Dynamite / Telegram 1996
+ Carlos Bechegas/Peter Kowald, Open Secrets. A Suite in 13 Parts / FMP/Forward 1999
+ All Tomorrow's Parties 3.0 - Curated By Autechre / ATP 2003
+ Pulseprogramming - Pulseprogramming; Pulseprogramming - Tulsa For One Second / Aesthetics
+ Kompilacja - Branches & Routes / Fat Cat 2003
+ Matt Flores - Metaworld / Combination 2003
+ Whitehouse - Bird Seed / Susan Lawly 2003
+ Bill Laswell, Broken Vessels / Velvel 1999
+ Techno Animal - The Brotherhood of the Bomb / Matador 2001

- - - - - - - - -

WYWIADY / RELACJE

+ Tom Nevada
+ Meteo/BUS
+ Zdjęcia z koncertu Jarboe