Dj\Rupture
Dźwiękowa przepuklina

Gdyby narząd słuchu mógł dostać przepukliny, to zetknięcie z twórczością dwudziestosiedmioletniego Jayce'a Claytona mogłoby przyprawić o tę dolegliwość nie jedno ucho wykarmione przez MTV czy Vivę. A to dlatego, że pseudonim tego zamieszkałego w Hiszpanii dj'a wydaje się być jak najbardziej adekwatny w stosunku do jego muzyki. Choć można także być pewnym, że znajdą się osoby, które po recepcji jego płyt stwierdzą, iż to już nie jest muzyka. Bo czy słodziutkie wokale dziewczyn z Destiny's Child mogą się w jakiś sposób zgrywać z bezlitosną lawiną beatów, podszytą falującym, wręcz buczącym, basem? Pochodzący z Bostonu Dj\Rupture pokazuje, że wbrew pozorom mogą. I to jeszcze jak! Jego produkcje - "The Gold Theeth Thief" i "Minesweeper Suite" - są wręcz przeładowane tego typu zestawieniami skrajnych, a nierzadko wręcz przeciwstawnych, brzmień. I tak reggae spotyka na swej drodze digital hardcore, orientalne brzmienia rozbijają się o drapieżną ścianę cyfrowego hałasu, a przestrzenne jamajskie dźwięki płyną w brutalnym rytmie najostrzejszego wydania drum'n' bassu. Całości dopełnia spora dawka hiphopu, który zdaje się stanowić fundament tej prawdziwej dźwiękowej Wieży Babel. A w związku z tym, że lada moment ma ukazać się jego najnowsza produkcja udało się przeprowadzić z nim krótki wywiad.

- Czemu opuściłeś Stany ?

Jayce Clayton: Ponieważ pracuję dla FBI.

- A na poważnie ?

J.C.: Dzisiejsza imperialistyczna arogancja Ameryki jest mocno przerażająca. Możesz myśleć, że jest to kraj mlekiem i miodem płynący, ale rzeczywistości wcale tak nie jest. Demokracja większości upada. Więcej Amerykanów głosowało na Gore'a niż na Busha. A ostateczną decyzję podjął Sąd Najwyższy, nie ludzie. Spośród wszystkich najlepiej rozwiniętych państw świata USA przeznacza najmniejszą część swojego dochodu narodowego na pomoc dla krajów rozwijających się. Ameryka to miejsce, gdzie panuje chciwość, a kapitalizm często zamienia się w okrucieństwo. Wyjechałem, ponieważ miałem taką możliwość, ponieważ w Hiszpanii jest dużo łatwiej przeżyć jako artysta, ponieważ w Europie jest większy szacunek dla swobód obywatelskich, bezpieczeństwa publicznego i sztuki. Kiedy żyjesz w Ameryce trudno ci zrozumieć, że świat istnieje również poza nią. Amerykanie mają obsesję na swoim punkcie i trudno im spojrzeć poza czubek własnego nosa.

- I jak długo mieszkasz w Hiszpanii ? Na tyle, że nauczyłeś się już hiszpańskiego ?

J. C.: Oczywiście, że się nauczyłem - nie wszyscy Amerykanie to idioci, którzy mówią tylko jednym językiem. A w Hiszpanii mieszkam 3 lata. 2,5 roku w Madrycie, a teraz w Barcelonie.

- Przeczytałem gdzieś, że niedługo po opublikowaniu "The Gold Theeth Thief" magazyn "De: Bug" określił cię mianem najlepszego dj'a świata. Co ty o tym myślisz ?

J. C.: Koleś napisał to po tym jak zobaczył mnie grającego na żywo w Berlinie. Było to bardzo miłe, ponieważ pracuję bardzo ciężko i dobrze jest, kiedy ludzie reagują na to pozytywnie.

- A jak i kiedy się to wszystko dla ciebie zaczęło ?

J.C.: Zacząłem w 1996, ale wcześniej przez kilka lat byłem dj'em radiowym. Bardzo inspirowało mnie jungle - było skomplikowane, dynamiczne i gęste; w jakiś sposób wiązało się z reggae i hiphopem, ale w żaden sposób nie było nostalgiczne - to była bardzo futurystyczna muzyka.

- I jak wygląda dzisiaj normalny dzień z życia "najlepszego dj'a na świecie" ? Dużo ćwiczysz ?

J. C.: Prawie nigdy. Naprawdę! Kiedyś ćwiczyłem mnóstwo, ale teraz spędzam 98% czasu produkując kawałki w studio, pracując z samplerami, komputerami i innymi muzykami. Jestem dj'em od siedmiu lat. Trzy lata temu, kiedy przeprowadziłem się do Hiszpanii nie miałem nawet adapterów.

-Asiesta...?

J. C.: Czy robię sobie codziennie siestę ? Nie, choć mam dużo szacunku dla codziennych zwyczajów Hiszpanów i mieszkańców regionu Morza Śródziemnego [ po hiszpańsku ]

- Kilka słów o Negrophonic - słyszałem, że publikujesz pod tą nazwą muzykę, która ściśle łączy się z twoimi muzycznymi fascynacjami i inspiracjami ?

J. C.: Mój label nazywa się Soot, a Negrophonic (www.negrophonic.com) to tylko strona. Publikuję muzykę, w którą wierzę, interesującą i wyzywającą, muzykę, która nie umie znaleźć schronienia gdzie indziej. Najnowsza publikacja to epka "OVe - NaXx"" - to zdumiewający muzyk z Osaki w Japonii. Jego prace są szybkie, eleganckie i brutalne, ale kompozycyjnie skomplikowane. Są tam elementy reggae i muzyki z gier video oraz japońskie systemy harmoniczne. Naprawdę dobra rzecz. Soot powstał jako ujście dla rzeczy złożonych, dla różnych ludzi, którzy odrzucają uproszczenia, dla programistów, którzy mają krew i historię pod paznokciami, nawet jeśli używają laptopa.

- Muszę powiedzieć, że kiedy po raz pierwszy posłuchałem twojej muzyki byłem pod ogromnym wrażeniem szerokiego spektrum gatunków muzycznych, których używasz. Na "Minesweeper Suit" słychać głównie hiphop, jakiś bliski wschód, dub albo raggamuffin, ale nie tylko - możesz powiedzieć coś więcej na temat twoich muzycznych fascynacji i inspiracji ? Czego słuchasz na codzień ?

J. C.: Znajduję inspirację w wielu miejscach. Czarny pop w stylu Timbalanda, klasyczna muzyka konkretna, dancehall reggae, muzyka arabska - głównie z Maghrebu, noise, breakcore, hiphop, mnóstwo muzyki z Zachodniej Afryki. To jest długa lista. Słucham mnóstwo Nass El Ghiwane. A aktualnie czerpię naprawdę dużo przyjemności z albumu Dizzie Rascal, zdumiewający kawałek muzyki.

- Budujesz twoje kawałki z tak na pozór nieprzystających do siebie elementów jak np. beat rzędu 200 bpm i brzmienia reggae czy ska, ale co najdziwniejsze - to działa! Jak ty to robisz ? Masz jakiś sekret....?

J. C.: To jest po prostu komunikacja - tak myślę, tak czuję. Moja muzyczna logika wypływa ze mnie naturalnie. Oczywiście, z technicznego punktu widzenia niektóre moje mixy wymagają mnóstwo koncentracji i umiejętności.

- Mam jednak takie wrażenie, że w pewnym sensie tajemnica twojej muzyki tkwi w kontraście pomiędzy brutalnością, hałasem a delikatnością. Bardzo dobrze słychać to w utworze "Paloma Grease", który z jednej strony jest bezlitosny dla ucha, a z drugiej całkiem melancholijny ze względu na te pojedyncze dźwięki pianina. Także dużo kawałków na "Minesweeper suite" wydaje się bazować na tego rodzaju opozycji. Czy przypadkiem siła twojej muzyki nie tkwi w takich kontrastach ?

J. C.: Nie, to nie jest jej tajemnica. Kontrast może być interesujący, ale dla mnie nie jest rzeczywistym celem. Moje mixy są mocno narracyjne. Jako dj staram się robić rzeczy pełne i skomplikowane, które mają pewną emocjonalną głębię. Ty osobiście możesz słyszeć kontrast pomiędzy "delikatnością" a "hałasem", ale ktoś inny będzie słyszał kontrast pomiędzy "zachodem" i "nie - zachodem", a jeszcze ktoś inny usłyszy kontrast pomiędzy "undergroundem" a "komercją", z kolei ktoś jeszcze może usłyszeć kontrast pomiędzy wolnymi beatami (jak np. hiphop rzędu 90 bpm) a podwójnie złamanym uderzeniem w stylu drum'n'bass. Chcę robić takie mixy, które mogłyby być odbierane na mnóstwo różnych sposobów; chcę tworzyć coś, co miałoby poważną głębię, w którą można by spoglądać z wielu perspektyw. Coś jak powieść. Każda osoba czyta te same słowa, ale ilość interpretacji jestnieskończona.

- Ale jakby nie było twoja muzyka może wydawać się nieco hałaśliwa i eklektyczna - nie wydaje ci się, że granica między muzyką i muzycznym chaosem jest bardzo cienka ? Nie boisz się popaść w taki chaos ?

J. C.: Tańczymy na wzgórzu, a potem zeskakujemy z klifu. To dobrze popaść w muzyczny chaos. Muzyka zawsze miała w sobie coś z Bachanaliów, jakąś ich wybuchową energię. Zwłaszcza kiedy gram na żywo lubię zabawę na granicy pomiędzy strukturą i chaosem, razem ze mną zabieram publikę nad tę krawędź.
- A czy wewnątrz ciebie istnieje taka granica między muzyką a chaosem ? <

J. C.: Prawdopodobnie nie taka jak u większości ludzi.

- Co jest jej wyznacznikiem ? Niech przykładem będzie tu choćby japońska scena noise z artystami takimi jak Merzbow - jak postrzegasz tego rodzaju brzmienia ?

J. C.: Merzbow jest jedną z mniej interesujących części japońskiej sceny noise. Po prostu jest najbardziej popularny. Czytałeś esej o muzyce noise, który napisałem do "The Wire" ?

- Nie.

J.C.: Powinieneś. Naprawdę lubię Hanatarash, prace Otomo Yoshide, The Incapacitants, Gerogerigegege, The Ruins, a potem nieco nowsze rzeczy jak Drillchop9 albo OVe-NaXx.

- Twoja twórczość w bardzo dużym stopniu zdaje się też czerpać z hiphopu. Powiedz mi czy ty jako dj, a reprezentant sceny turnatablistycznej, czujesz się częścią tzw. kultury hiphopu?

J. C.: A co to jest kultura hiphopu ? Białe dzieciaki z przedmieścia w Ameryce - to są ludzie, którzy w większości kupują dzisiaj hiphop. Czuję się związany z korzennymi hiphopowymi dj'ami w stylu Afrika Bambataa i Grand Master Flash, ponieważ ci goście nie grali hiphopu. Kręcili wszystko co było funky i miało porywający beat. Naprawdę - Kraftwerk, The Monkees, Fela Kuti, Rolling Stones, klasyczne Motown, disco - to jest fascynująca tradycja, której czuję się częścią.

- A kiedy widzisz te białe dzieciaki z przedmieścia w workowatych ciuchach i obwieszone złotem, to co sobie myślisz ?

J. C.: Nie mam nic przeciwko, jak dla mnie to może być. Oglądają MTV i chcą być "cool". Dzieciaki na całym świecie ubierają się teraz w ten sposób. My czarni jesteśmy oswojeni z pewnymi kulturowymi paradoksami - białe dzieciaki chcą się ubierać jak my, chcą cały czas słuchać czarnej muzyki itp. Chcieliby być czarni ale większość z niech nie ma nawet czarnych przyjaciół czy kochanków....Ale zawsze tak było, żadna niespodzianka.

- W większości wydawałeś dla Tigerbeat6, które często bywa kojarzone z tzw. "sceną laptopową", ale znany jesteś przede wszystkim jako dj. Używasz jakiegoś innego sprzętu poza deckami ?

J. C.: Wydaje również jako Nettle. Debiut pod tą nazwą ukazał się w zeszłym roku dla nowojorskiego labelu Agriculture, który prowadzi DJ Olive. Kiedy gram na żywo używam trzech decków i miksera. Kiedy produkuję robię to w środowisku na bazie PC.

- A jak w ogóle postrzegasz to całe zamieszanie ze "sceną laptopową ?

J. C.: Scena laptopowa ? Nie sądzę żeby taka naprawdę istniała. Granie na żywo z laptopa jest po prostu nudne - koleś wprowadza jakieś niewielkie zmiany parametrów w swoim komputerze, pretendując do tego, że robi muzykę. Prawdziwa nuda. Nigdy nie chodzę, żeby zobaczyć taki set. W Barcelonie, gdzie mieszkam, najczęściej po prostu chodzę na koncerty kapel w stylu rai.

- Tigerbeat6 wydaje również Kita Claytona - to przypadkowa zbieżność nazwisk czy też może jesteście jakoś spokrewnieni ?

J. C.: Ha! Kit jest biały, ja czarny. Prawdopodobnie jego przodkowie byli właścicielami niewolników.

- Twoje kawałki w znacznym stopniu opierają się o cudzą twórczość. Jaki jest twój punkt widzenia na prawa autorskie w związku z tym ?

J. C.: W życiu zrobiłem tylko dwa "bootlegi" i to tylko dlatego, że zostałem o to poproszony przez label. Każdy inny kawałek, który zrobiłem to oryginalny materiał. Wszyscy dj'eje kręcą kawałkami innych ludzi, na tym to polega. Muzyczne prawa autorskie chronią bardziej wielkie koncerny niż indywidualnych artystów.

- A miałeś kiedyś jakieś problemy w związku z tym, że wykorzystałeś muzykę kogoś innego?

J.C.:Nie

- Niedługo wychodzi twoja nowa produkcja. A po przesłuchaniu twojej ostatniej epki, która wydaje się w dużo mniejszym stopniu nawiązywać do hiphopu, mam takie pytanie - czy ta płyta cała będzie taka ? To jest - czy w mniejszym stopniu niż poprzednio będzie bazowała na hiphopie ?

J. C.: Album będzie się nazywał SPECJALNY MATERIAŁ WYBUCHOWY. I to ty stwierdzisz na czym się opiera, kiedy go posłuchasz.

- To może jeszcze słowo na koniec.

J. C.: Dwie rzeczy. Pierwsza - Method Man powiedział kiedyś "stwarzaj korzenie tam gdzie jesteś". Miał na myśli to, żeby robić rzeczy lokalnie, żeby mieszać nieco aktywności i energii oraz może trochę problemów w pozytywnym sensie tego słowa gdziekolwiek jesteś. Naprawdę wierzę w kulturową i lokalną różnorodność.
A dwa, to - ludzie, możecie sciągnąć "The Gold Theeth Thief" jako mp3 z www.negrophonic.com

txt: Michał Nierobisz [wywiad pierwotnie został wydrukowany w magazynie Fluid (#33)]


 

RECENZJE

+ Swoją Drogą - art.pl, CD, Polskie Radio SA, 2003
+ Eternal Deformity - The Serpent Design, CD, Poisonous Piglet Distribution, 2002
+ Illuminandi Demo II, CD, własny sumpt, 2002
+ AGF - Westernization Completed / Orthlorng Musork 2003
+ Rhythm & Sound - With The Artists
+ Von Uns / Onitor 2000
+ Lester Bowie - Mirage (2CD) / Muse/BMG 1999
+ The Mars Volta - De-Loused In The Comatorium / Gold Standard Laboratories/Universal 2003
+ Greenbank - Rotating The Square / Benbecula 2003
+ Chica & The Folder - 42 Maedchen / Monika 2003
+ The Advent - Generate
+ Kraski - Żiełtyj Al'bom - Starszyj Brat, CD, Icenberg Music, 2002
+ Killing Joke - Killing Joke / Zuma/Sony 2003
+ Muslimgauze, Red Madrassa, Staalplaat 2003
+ Muslimgauze, Iranair Inflight Magazine, Staalplaat
+ Muslimgauze, Maroon, Staalplaat 2002
+ Ruki Wwierch - Koniec popsie, tancujut wsje!, CD, Triejd-Ars, 2002
+ Rusłana - Dyki Tanci, CD, Comp Music Ltd., 2003
+ Music - Vol.1 + 2 / Benbecula 2003
+ The Raveonettes - Chain Gang Of Love / Columbia/Sony
+ TimTim - Let's Pretend We're Going / BPitch Control 2003
+ Steven - Future Home Of Burbank / Kitty-Yo 2003
+ Phantomsmasher - Phantomsmasher / Ipecac 2002
+ Hell - N.Y. Muscle / Gigolo 2003
+ Jah Wobble's Solaris, Live in Concert, 30 Hertz 2002
+ Vesna Rivas - Ti Si Taj, CD, PGP Radio Televizija Srbije, 1998
+ The Rapture - Echoes / DFA 2003
+ Anna Nacher/Marek Styczyński, Project C, UNEP/ASCOBAN 2003
+ Christ. - Metamorphic Reproduction Miracle / Benbecula 2003 CD
+ Yeah Yeah Yeahs -Fever To Tell / Polydor/Universal 2003
+ Muslimgauze, Observe With Sadiq Bey, Staalplaat 1998
+ WolfenKreuz - Vulfhymnen, CD, Thundra Records, 2003

- - - - - - - - -

WYWIADY / RELACJE

+ szybka relacja z Warszawskiego Festiwalu Filmowego
+ wywiad z DJ/Rupture
+ wywiad z założycielem niemieckiego labela Lux Nigra