Ogień i pasja

Rodzime Vivo nie spuszcza z tonu. Wręcz przeciwnie - wydaje się, że nabiera rozpędu. Po wydaniu kilku obiecujących, ale jednak mało znanych, debiutantów takich jak np. Zenial przyszedł czas na starych wyjadaczy. Ostatnio był Muslimgauze, teraz jest m.in. Mick Harris w swoim chyba najbardziej znanym wcieleniu - Scorn. I choć pod szyldem tym Harris przetarł szlak takim projektom jak Techno Animal czy The Bug, to wydaje się, że artysta nie może uwolnić od etykietki "ex - perkusista Naplam Death".

Fluid: Wszędzie gdzie pojawia się twoje nazwisko albo nazwa Scorn pojawia się też coś w rodzaju słowa - klucza: "ex - perkusista Napalm Death" - nie jesteś tym zmęczony?

Mick Harris: Szczerze mówiąc mam tego dość. Zrozumiałe jest, że jestem zadowolony z tego co zrobiłem z Napalm Death. To było fantastyczne doświadczenie, które naprawdę otworzyło mi oczy. Ale opuściłem grupę by iść inną drogą, a ja ciągle słyszę - "To Mick Harris z Napalm Death", podczas gdy to nie ma nic wspólnego z tym kim jestem teraz. To odniesienie powinno pójść w niepamięć. Ale oczywiście jestem też dumny, że byłem częścią oryginalnego składu Napalm Death i głównym autorem utworów, a nie tylko pałkarzem za zestawem

F: Chciałbym cię w takim razie zapytać - jako kogoś kto zapisał pewien rozdział w historii muzyki rockowej - jak się aktualnie zapatrujesz na scenę metalową?

M.H.: Dzisiaj metal nic dla mnie nie znaczy; nie odkrywa żadnych nowych terytoriów - proponuje jedynie stare ideały w nowej formie i przy pomocy nowych nazw takich jak nu metal. Nie słychać nic co miałoby jakieś eksperymentalne czy progresywne zacięcie. "Stare śmieci" - jak to się mówi.

F: A jak to się stało, że z perkusisty grindcore'owej kapeli zostałeś producentem?

M.H.: Zacząłem się interesować elektroniką pod koniec lat 80 - tych. Wtedy też kupiłem swój pierwszy sampler i to było naprawdę "to". Na początku robiłem tylko proste pętle, dopóki nie kupiłem swojego pierwszego, czterościeżkowego magnetofonu, który pozwalał mi na multiplikację rytmów na jednej ścieżce. Czułem, że oddalam się od Napalm Death, bo wiedziałem, że to nie jest to co chcę robić przez resztę życia. Chciałem pracować z rytmem, ale żeby to stanowiło nowe wyzwanie, więc w czerwcu 91 - go odszedłem z ND. A to zapoczątkowało dla mnie kompletnie nową przygodę z muzyką i eksperymenty w szeregu różnych projektów. Nie wychowałem się na metalu jak reszta ND, dorastałem słuchając punka i audycji Johna Peela w Radio One. I to te audycje otworzyły mnie na wszelkie rodzaje muzyki, chociaż mój gust zawsze ciążył w stronę bardziej ekstremalnej strony muzyki.

F: A czy postrzegasz to przejście - od grindcore'a do mrocznych elektronicznych pejzaży - jako pewne kontinuum?

M.H.: Ogólnie lubię wyzwanie i ekstremę. I właśnie muzyka mi to oferuje. Lubię wolność, która pozwala eksperymentować. Nigdy nie byłem dobrym perkusistą, ale miałem w sobie ogień i pasję, które kazały mi siadać za zestaw i walić w te bębny naprawdę mocno i szybko. Moje wyczucie rytmu nie było rewelacyjne, ale była w nim pasja. John Zorn powiedział mi kiedyś: "Mick, nie chodzi o dokładność, jeśli robisz muzykę ogień jest ważniejszy". To znaczyło dla mnie bardzo dużo, ponieważ upewniło mnie w tym co sam zawsze mówiłem Johnowi - że nie jestem zbyt dobrym muzykiem, ale mam wyczucie i własny styl. I, jak wspomniałem, mam pociąg do ekstremy i ciemnej strony muzyki. Nie potrafię stuprocentowo wyjaśnić dlaczego, ale daje mi to pozytywne odczucia.

F: Czy w związku z tym zastanawiałeś się kiedyś skąd to wynika?

M.H.: To po prostu ten ogień, który we mnie płonie wyznacza mi kierunek, w którym podążam i czuję się pewnie. Nie schodzę z obranej drogi żeby być mroczny albo mroczniejszy - to nie żadne zawody.

F: Scorn został sformowany jako trio - jak to się stało, że zostałeś tylko ty?

M.H.: Brak pewności u pozostałych członków, brak tego ognia i inne personalne zawirowania. Zaangażowanie musi się równać ni mniej, ni więcej tylko 100%. A tarcie z innymi nie sprzyjało podjętemu wyzwaniu.

F: Nie wiem dlaczego, ale kiedy myślę o Birmingham wyobrażam sobie mocno zindustrializowane miasto. A z drugiej strony w sferze brzmienia postrzegam twoją muzykę jako w pewnym sensie industrialną. Czy te dwie rzeczy mają jakiś związek czy to jedynie moja wyobraźnia?

M.H.: Birmingham było silnie zindustrializowane w pewnym okresie, ale teraz pełne jest inwestycji dla japiszonów i apartamentów dla outsiderów - jak nazywam ludzi, którzy tu przyjeżdżają żeby żyć. A poza tym muzyka industrialna nie miała na mnie żadnego wpływu.

F: Co miałeś dokładnie na myśli, komentując tytuł swojej ostatniej płyty słowami - "many takers, few givers"?

M.H.: To mówi samo za siebie, nie mam potrzeby zagłębiać się w szczegóły.

F: A jak to się stało, że "List Of Takers" ukazał się nakładem Vivo?

M.H.: Janusz [właściciel Vivo Rec - red.] skontaktował się ze mną i zapytał czy nie byłbym zainteresowany wydaniem czegoś u niego. Powiedziałem mu, że miałem audycję w radio, która - jak myślę - mogłaby być dobrym wydawnictwem, pokazującym starego i nowego Scorna. Był bardzo szczęśliwy, więc współpraca się zaczęła.

F: Mam nadzieję, że będzie układała się dobrze. Dzięki.

txt:nierobisch

Podziękowania dla Redakcji magazynu Fluid [http://muzyka.onet.pl/fluid], na łamach którego ukazał się powyższy wywiad.


 

RECENZJE

+ Henry Jacobs - Radio Programme, No. 1
+ Muslimgauze - Jebel Tariq
+ Henry Flynt - Graduation and Other New Country and Blues Music
+ Dörner/Fuhler/Noetinger - Moov Spot
+ Macio Moretti/Paul Wirkus - Na baterie
+ Busso De La Lune - Around Borderline
+ Melchior Productions - The Meaning
+ The Vein - The Fragile Surfaces
+ Ot-Vinta Dryhtyndymba
+ Hajdamaky Bohusław
+ Różni Wykonawcy Russen Soul
+ Różni Wykonawcy The Rough Guide to the Music of China
+ Huong Thanh Mangustao
+ Styrax Records Presents Various Artists
+ Amon Tobin - Solid Steel: Recorded Live
+ Andy Vaz - Live In Tokyo
+ Repeat Orchestra - The Orginal Dimension
+ Rhythm King And Her Friends - I Am Disco
+ Anthony Rother - Popkiller
+ Sex In Dallas - Around The War
+ Leichtmetall - s/t
+ Robert Lippok - Falling Into Komeit
+ B.Fleischmann & Herbert Weixelbaum Presents: Duo 505 - Late
+ Erotic Moments In House Vol. 3
+ Mike Fellow - Limited Storyline Guest
+ Christopher Just - Jeans & Electronic
+ Benny Blanko - 8 Ft. In The Air
+ Rene Breitbarth - With A Little Luck
+ Chica Disco Vol. 2
+ Convergence Club - Brothers In Harmony Vol. 1 / Brothers In Harmony Vol. 2
+ Corker/Conboy - Six For Fire

- - - - - - - - -

WYWIADY / RELACJE

+ Ogień i pasja - wywiad z Mickiem Harrisem
+ W cieniu gotyckiej katedry - profil wytwórni Kompakt