Mistyka i technologia.

Wrocławski Robotobibok to niewątpliwie jeden z jaśniejszych, jeśli nie najjaśniejszych, punktów na muzycznej mapie naszego kraju. Począwszy od debiutanckiego albumu - "Jogging" - kwintet konsekwentnie realizuje swoją wizję muzyki. Kolejne jej odsłony - tj. "Instytut las" i wydane pod koniec zeszłego roku "Nawyki przyrody" - dowiodły, że zespół to nie efemeryczny fenomen, któremu przypadkiem wyszła dobra płyta, ale grupa w pełni świadomych muzyków, operujących charakterystycznym i oryginalnym językiem. A skoro już o języku, to wydanie przez grupę trzeciego lp. było dobrym pretekstem, żeby na ten i ów temat zasięgnąć języka u źródeł. Tym bardziej, że zaraz po wydaniu albumu grupa ruszyła w promującą go trasę koncertową. Po jednym z takich koncertów udało się przeprowadzić rozmowę z Kubą Sucharem - połową sekcji rytmicznej i Arturem Majewskim - jednosobową sekcją dętą.



Poprzednia wasza płyta nazywała się "Instytut Las" - czym w takim razie są "Nawyki przyrody"?

Artur Majewski: "Nawyki przyrody" dotyczą trochę czego innego niż "Instytut Las". Są związane z naukowymi teoriami biologa Ruperta Sheldrake'a, które są nam bardzo bliskie.
Kuba Suchar: Należy on do takiej grupy naukowców, którzy doszli do przekonania, że we współczesnej nauce nie da się już pójść dalej bez wzięcia pod uwagę mistyki. Chodzi o to żeby technologia, która cały czas się rozwija została połączona z duchowością.

Czy w takim razie można powiedzieć, że gracie muzykę mistyczną?

K.S.: Dla mnie przynajmniej muzyka w ogóle jest rzeczą mistyczną - dzieje się w chwili i to bardzo w niej cenię. Teraz, na przykład gramy trasę - 16 - cie - koncertów, prawie codziennie. I dlatego decydujemy się na taką trasę, bo możemy taką chwilę przeżyć 16 razy dzień po dniu.
A.M.: Ja bym powiedział, że kiedy gramy pojawia się pewien stan skupienia czy medytacji, ale to nie jest do końca tak, że gramy muzykę mistyczną.

OK. Nagrywaliście płytę w specyficznych warunkach (mowa o studio Rogalów Analogowy Obuha - red.) - w jaki sposób przełożyło się to na muzykę?

K.S.: Przełożyło się w taki sposób, że płyta nie była nagrywana w 100 % na żywo, ponieważ nie było tam odizolowanych pomieszczeń. Na płycie jest zaledwie kilka fragmentów, na których gra cały skład. A jeżeli chodzi o fakt, że to studio jest analogowe - że nagrywa się na dwucalową taśmę, są stoły, mikrofony itd. - to mieliśmy możliwość sprawdzenia czy nasze podejrzenia dotyczące sprzętu analogowego są prawdziwe, tzn. czy analogowy sprzęt jest faktycznie żywy.

I do jakiego wniosku doszliście?

A.M.: Napewno spełniło to nasze oczekiwania.
K.S.: Tak, a jeżeli chodzi o samą muzykę, to wystarczy powiedzieć tylko tyle, że w rezultacie ona zabrzmiała. Po prostu jesteśmy zadowoleni z tego jak brzmi ta płyta. Sami ją produkowaliśmy, sami miksowaliśmy i chcieliśmy, żeby tak właśnie brzmiała. A fakt, że było to studio analogowe miał na pewno bardzo duży wpływ na nasze samopoczucie.

A pojechaliście tam już z jakimś zarysami utworów?

A.M.: Tak, były gotowe gdzieś od dwóch lat.
K.S.: Po prostu przez ostatnie dwa lata pracowaliśmy nad albumem. Ale pracowało nam się trudno, bo cały czas mieliśmy świadomość, że nie mamy do dyspozycji miejsca, gdzie moglibyśmy to nagrać. I kiedy w końcu zrobiliśmy próbę w studio okazało się, że da się tam pracować pod warunkiem, że chcemy i troszkę zmienimy swoje podejście, to po prostu wypłynęły te pomysły, które były wcześniej zaaranżowane. Oczywiście zdarzyły się też sytuacje improwizowane, ale było ich niewiele. Jest to bardzo koncepcyjna płyta.

W zespole zaszła też zmiana personalna - możecie coś na ten temat powiedzieć?

K.S.: Gra z nami Marcin Ciupidro, nie gra Adam Pindur. Zmiana ta na pewno miała ogromny wpływ na muzykę, bo pojawił się zupełnie inny człowiek z innym podejściem, a my też chcemy zacząć grać trochę inaczej. I ta świeża krew na pewno nam w tym pomoże.

Wydaliście trzy płyty. Każda z nich miała doskonałe przyjęcie. Gracie sporo koncertów, zarówno w kraju, jak i zagranicą. Prasa kreuje was wręcz na nasz towar eksportowy, pisze - z czym zresztą nie sposób się nie zgodzić - że jesteście zespołem który ma rozpoznawalny styl i brzmienie w skali światowej. Powiedzcie jak to wszystko wpłynęło na wasze życie?

A.M.: Rzeczywiście dociera do nas coraz więcej informacji, że się podobamy za granicą. Zagraliśmy jedną długą trasę po Belgii i Holandii - 16 –cie koncertów. Potem, w lecie graliśmy na paru bardzo znanych festiwalach europejskich i ostatnio była też taka trasa po Francji - 7 koncertów. To jest najlepsza metoda zareklamowania się za granicą. Dzięki temu, że koncerty się podobały mamy zaproszenia w te same miejsca, niektóre bardzo prestiżowe, a ludzie, którzy je zorganizowali zostali może nie tyle naszymi menadżerami, ale ludźmi, którzy bukują dla nas koncerty za granicą. To jest bardzo komfortowe, że jest Willie, które bukuje dla nas koncerty w Belgii i Holandii, że jest Stefan, który jest bardzo znanym menadżerem i zajmuje się Austrią, Niemcami (i być może w Szwajcarii coś uda się zagrać), że są też tacy ludzie we Francji. Dlatego koło 12 - go lutego jedziemy na bardzo dużą - chyba miesięczną - trasę europejską. Będziemy grać w Czechach, potem Austrii i Niemczech, dwa tygodnie spędzimy w Holandii i Belgii, a wracając przez Niemcy zagramy tam jeszcze jakieś koncerty. O ile w Polsce organizowaniem koncertów zajmuje się Maciek, co jest bardzo rozpraszające, o tyle zagranicą byłoby to niemożliwe. I to jest bardzo komfortowe, że wreszcie ktoś na uczciwych zasadach może organizować nasze koncerty. Po prostu dostajemy "książkę" trasy, wsiadamy w samochód i jedziemy od miejsca do miejsce pod wskazane adresy. Można się skupić tylko na muzyce. I na pewno to jest przełomowe, ale nie wiem czy można mówić, że staliśmy się światowi czy coś w tym stylu. Generalnie jeździmy dużo w trasy, dużo nas nie ma w domu i jest nad czym ciężko pracować. Chociaż muzyka Robota powstała dzięki temu, że przez te kilka ostatnich lat graliśmy bardzo dużo prób, ale ostatnio non stop byliśmy w trasie, więc teraz chcemy wrócić do sali żeby poćwiczyć.

I wszędzie przyjmowano was jak tutaj?

K.S.: To znaczy jak?

Myślę, że bardzo dobrze.

K.S.: Wiesz co, trudno jest mi powiedzieć, bo ja nie za bardzo słyszę jak jesteśmy przyjmowani.

Ale chyba słyszałeś owacje, w końcu wychodziliście na bisy?

K.S.: Bisy gramy często, rzadko się zdarza, że nie ich gramy. Ale tak naprawdę ja na to w ogóle nie zwracam uwagi. To tak jakby mnie ktoś zapytał - "Czy to jest ostatni utwór? Czy to koniec?" - to odpowiedziałbym, że nie wiem, bo nie wiem jak się sytuacja rozwinie. Myślę, że być może za chwilę zagramy następny utwór, a jak gram utwór to nie mam pojęcie co się dzieje naprzeciwko sceny. A tak w ogóle to mnie za bardzo nie interesuje, bo po co mi ta wiedza.

OK., to dzięki.

rozmawiał: Michał Nierobisz


 

RECENZJE

+ El_vis - Połowy w morzu szumów
+ Peter Brötzmann, 14 Love Poems... Plus 10 More
+ Peter Brötzmann Clarinet Project - Berlin Djungle
+ Peter Kowald - Duos 2: Europa America Japan
+ Wibutee - Playmachine
+ Arve Henriksen - Chiaroscuro
+ Arve Henriksen - Chiaroscuro
+ ich troLe - ich troLe
+ Chris Caffery - Faces
+ Lilith - Tres Diamenciones De La Muerte; Carrion - L.A.F.F.C.
+ Fear Factory - Archetype
+ Negative Creeps - Mutual Annihilation
+ Haterush - Mark Of The Warrior
+ Esqarial & Kupczyk - Klassika
+ CETI - Shadow Of The Angel
+ Stillborn - Satanas el Grande
+ Mikołaj Trzaska - Danziger Strassenmusik; Trzaska/Friis/Uuskyla - Unforgiven North
+ Return Of The New Thing - Crescendo
+ Eivind Aarset - Connected
+ AALY Trio + Ken Vandermark - Hidden in the Stomach; School Days - In Our Times
+ Jeb Bishop Trio/Quartet - Afternoons; Thread Quintet - Long Lines; Kevin Davis/ Dave Remis - Duets
+ Savas Pascalidis - Disko Vietnam
+ Masha Qrella - Unsolved Remained
+ Mount Sims - Wild Light
+ My Robot Friend - Hot Action!
+ Antiguo Automata Mexicano - Microhate
+ Justus Koehncke - Doppelleben
+ Ben Gibbard And Andrew Kenny - Home
+ Fengari And Brotherhood - Tell Me
+ Abe Duque - So Underground, It Hurts
+ Miles Tillman/Loes/Low Profile Society - 3D Concepts
+ Camping
+ Joey Beltram - The Rising Sun
+ Juan Atkins - Berlin Sessions

- - - - - - - - -

+ OE GIARDULLO / SANGEETA MICHAEL BERARDI - Art Spirit
+ VARIOUS ARTISTS - Tempo Technik Teamwork; VARIOUS ARTISTS - Intransitive Twenty-Three
+ [#/TAU] BORIS D HEGENBART - SMIP (Somethingmovinginsideplasticbox)
+ GUY KLUCEVSEK - The Well-Tampered Accordion
+ IRENE SCHWEIZER / OMRI ZIEGELE - Where's Africa
+ KOCH-SCHUTZ-STUDER - Life Tied
+ THE NECKS - Mosquito / See Through
+ VARIOUS ARTISTS - Great "Live" Jazz
+ eRikm & FENNESZ - Complementary Contrasts: Donaueschingen
+ ELLERY ESKELIN - Ten
+ CECIL TAYLOR UNIT - One Too Many Salty Swift And Not Goodbye
+ PER HENRIK WALLIN TRIO - The Stockholm Tapes; PER HENRIK WALLIN / JOHNNY DYANI / ERIK DAHLBACK - Burning in Stockholm
+ EARL HOWARD - Strong Force
+ SONIC LIBERATION FRONT - Ashe A Go-Go
+ HENRY GRIMES TRIO - Live at The Kerava Jazz Festival
+ DAVE BURRELL FULL BLOWN TRIO - Expansion
+ ERIK FRIEDLANDER - Quake
+ ARMEN DONELIAN - Quartet Language
+ SCOT RAY QUINTET - Active Vapor Recovery
+ CHRISTOF KURZMANN - The Air Between
+ Poire_z + Phil Minton - ________q
+ FOURinONE - #40 Vienna & # 41 Bernbeuren

- - - - - - - - -

WYWIADY / RELACJE

+ Music Is My Religion - John Tejada
+ Mistyka i technologia - wywiad z zespołem Robotobibok
+ Five Men Singing / Voices Quintet - foto z koncertu