Jaka Karma taka muzyka

Wrocławski duet Job Karma przez siedem lat swojej działalności wypracował sobie mocną pozycję na scenie muzyki postindustrialnej zarówno w kraju, jak i zagranicą. Najlepszym tego dowodem jest chyba fakt, że duo z powodzeniem wydaje swoje nagarnia zarówno w kraju, jak i za granicą. Zresztą na dniach wydaje już drugi album dla włoskiej oficyny "Amplexus". Przy tej okazji słów kilka z połową grupy Maćkiem Frettem.

Na początek chciałbym wam banalne może pytanie, ale skąd nazwa Job Karma? Należy się w niej doszukiwać jakiś znaczeń, bo takowe wydaje się ona sugerować czy też to po prostu pewna zbitka frazeologiczna, którą należy traktować z dystansem?

Maciek Frett: Możesz to odczytać jako karmę niewolniczej pracy w służbie systemu społecznego, w którym przyszło nam żyć - krótko mówiąc model najbardziej popularnego dziś trybu "spędzania" życia - zamiana czasu, zdrowia i przyjaźni na pieniądze...Możesz odczytać to równie jako nieciekawą karmę biblijnego Joba.

Możesz nieco przybliżyć okoliczności powstania waszego projektu?

M.F.: Pod koniec 1997 roku, kupiłem w Niemczech pierwszy syntezaror analogowy Roland, który, nota bene, służy nam do dziś, w tym samym czasie nabyliśmy beat frequency oscilator - niekoronowanego króla generatorów analogowych - lampowy Bruel und Kjaer z 1957 roku. Resztę "zabawek" pożyczyliśmy od znajomych i tak w domowym zaciszu zaczęliśmy eksperymentować z dźwiękami. Czasu mieliśmy dużo - sprzyjał temu nasz urlop dziekański, zaś wspólnie wynajęte mieszkanie było idealną przestrzenią dla pierwszych prób. Po dwóch miesiącach poszukiwań mieliśmy gotowy materiał, który zarejestrowaliśmy w studio Polskiego Radia Wrocław i który później ukazał się na płycie "Cycles per Second" wydanej w USA. W wiosenne zrównanie dnia z noca A.D 1998 zagraliśmy pierwszy koncert.

Na ile czujecie się spadkobiercami etosu muzyki industrialnej?

M.F.: Muzyka industrialna w swojej czystej formie, o której można mówić jedynie w odniesieniu do kilku formacji działających na przełomie lat 70/80 - np.: Throbbing Gristle czy SPK - jest w dzisiejszych czasach faktem historycznym. Sam termin stał się modną etykietą przyklejaną często typowo rockowym bandom, które w jakiś sposób próbują "udziwniać" swoje brzmienie – np. Nine Inch Nails. Jeżeli w jakimkolwiek sensie czujemy się spadkobiercami kultury industrialnej, której muzyka była jednym z przejawów, to wskazałbym raczej na dwa - spośród tych wymienionych przez Johna Savage’a w "Industrial Culture Handbook" - jej aspekty, jakie są nam bliskie: multimedialność, czyli uzupełnianie muzyki podczas live performance obrazem video oraz wykorzystywanie nietypowych wnętrz na koncerty i autonomia organizacyjna, czyli wydawanie i rozprowadzanie muzyki poza machiną oficjalnego show biznesu, a także samodzielne organizowanie koncertów, festiwali etc. Pozostałe punkty, które blisko 25 lat temu wykuł Savage - taktyka szoku czy wykorzystanie syntezatorów do tworzenia "antymuzyki" w dzisiejszym świecie internetu i wszechobecnej technologii mocno straciły na aktualności.

W jednym z wywiadów powiedzieliście, że wasza muzyka odzwierciedla wasze stany emocjonalne w momencie jej nagrywania. Zważywszy, jest ona utrzymana w stosunkowo ciemnych barwach narzuca się pytanie co trapi członków Job Karmy?

M.F.: Hahaha, nasza muzyka jest metaforą rzeczywistości, w której żyjemy - dlaczego więc miałaby by być utrzymana w ciemnych barwach??? A na poważnie - to prawda - dźwięk Job Karmy jest odzwierciedleniem naszych stanów emocjonalnych, gramy muzykę, jakiej sami lubimy potem słuchać, proces tworzenia jest dla nas swego rodzaju misterium - katharsis - wytransmitowaniem w przestrzeń emocji za pomocą elektronicznego oręża ... Nie traktujemy jej jako formy autoterapii więc analiza w tym kontekście nie ma sensu....

A jakie stany emocjonalne towarzyszyły nagraniu "Strike"?

M.F.: Całość materiału powstała w niedługim okresie czasu: od października 2003 do maja 2004. Tradycyjnie był to okres wzlotów i upadków, czyli polska codzienność i emocje jej towarzyszące... Wszystko zostało przywołane w malutkim studio w samym sercu klaustrofobicznego miasta o germańsko-socrealistycznej architekturze.

Czy w trakcie nagrywania albumu nadal korzystaliście przede wszystkim ze sprzętu analogowego?

M.F.: Sprzęt analogowy - głównie syntezatory - to w dalszym ciągu fundament brzmienia Job Karmy, choć słychać je rzadziej niż np. na albumie "Newson". Nie jesteśmy analogowymi ortodoksami, chociaż uwielbiamy tłuste i ciepłe brzmienia analogów i ich magiczną nieprzewidywalność. Równie chętnie wykorzystujemy cyfrowe urządzenia jak: sampler, multiefekty, moduły brzmieniowe czy komputer.

Jak się ma najnowsza produkcja do wcześniejszych?

M.F.: Moim zdaniem jest to najlepsza z dotychczasowych płyt JOB KARMY, zrytmizowana w większym stopniu niż poprzedniczki, momentami melancholijna, chwilami patetyczna, czasem oniryczno - surrealistyczna, z odniesieniami do etniki bliskiego wschodu. Nowością jest gościnny występ skrzypka Matta Howdena znanego z Sol Invictus i Sieben. Na płycie zamieszczony jest również cover utworu Radioactivity z repertuaru Kraftwerk - nagraliśmy go po obejrzeniu ich koncertu, który zrobił na nas duże wrażenie. Dodam jeszcze, że oprócz samego CD "Strike" w tym samym czasie wydane będzie również DVD z filmem "ECCE HOMO", z naszą muzyką, który swoja premierę miał podczas spektaklu multimedialnego "Rytuał II" w katedrze św. Marii Magdaleny we Wrocławiu w kwietniu 2004.

Właśnie, w waszych występach live znaczącą rolę odgrywają wizualizacje, jednak wydaje się, że wasza muzyka sama w sobie to ten przysłowiowy "film dla ucha". Na ile jesteście zorientowani na tego rodzaju efekt w trakcie procesu twórczego?

M.F.: Cieszy nas fakt, iż nasza muzyka jest odbierana w wizualny sposób, przywołując pewne obrazy i skojarzenia, jest to jednak efekt niezamierzony. Oczywiście rzecz wygląda odwrotnie, kiedy tworzymy muzykę pod konkretny obraz filmowy. Podczas koncertów zwykle posiłkujemy się animacjami video, tworzonymi przez Arka Bagińskiego, na tę okazję wyświetlanymi na dużym ekranie i czasami - jak są sprzyjające warunki techniczne - na wielu monitorach telewizyjnych równocześnie. Obraz ma uzupełniać przekaz dźwiękowy będąc swego rodzaju zsynchronizowanym multimedialnym atakiem na receptory uczestników live performance. Tak więc dosłownie i w przenośni nasza muzyka okazuje się być swego rodzaju obrazem.

Sporo koncertujecie za granicą, wydają was zagraniczne wytwórnie - czy to nie jest aby tak, że macie większą publiczność za granicą niż w Polsce?

M.F.: Przede wszystkim należy podkreślić fakt, że w Polsce zainteresowanie taką aktywnością muzyczną jest niewielkie. Długo można by się rozwodzić nad przyczyną tego stanu rzeczy, ale nie miejsce na to, dodać tylko mogę, iż cieszy fakt, że zmienia się to na lepsze. Na zachodzie tego typu twórczość od lat ma ugruntowaną i godną siebie pozycję na rynku muzycznym, mnogość wydawnictw, dobre kanały dystrybucyjne, koncerty, festiwale, specjalistyczna prasa etc. Dlatego też znacznie łatwiej było nam zainteresować naszą muzyką poważnego wydawcę tam niż tu, a co za tym idzie zacząć sprzedawać więcej płyt na rynku zachodnim niż w Polsce.

Jak to się stało, że zaczęliście współpracować z wydawnictwem Amplexus?

M.F.: Demo z materiałem zamieszczonym później na poprzednim CD "Ebola" wysłaliśmy wraz z naszymi poprzednimi wydawnictwami do kilku wytwórni, którym bylibyśmy w stanie "oddać" w ręce nasze dziecko. Odpowiedź z włoskiego Amplexus’a była najkonkretniejsza, dlatego nie wahaliśmy się długo. Ich wydawnictwa są rozprowadzane w zasadzie przez wszystkie poważane dystrybucje na świecie, co powoduje, że każdy zainteresowany tego typu muzyką dotrze do nas bez problemu. Poza tym z doświadczeń wiemy, że ważny jest kontakt interpersonalny pomiędzy wydawcą a twórcą - Mauro Casagrande - szef labela - okazał się otwartym, sympatycznym, uczciwym człowiekiem i przede wszystkim profesjonalistą w tym co robi, a robi dużo, bo wydał ponad 90 tytułów w ciągu 10 lat!. Czynnie też wsparł organizowany przez nas rokrocznie Wrocław Industrial Festival, oprócz pomocy finansowej wydał kompilacyjny CD zawierający niepublikowane utwory wykonawców tam występujących . W roku ubiegłym kompilacja nosiła tytuł.: "A Rainy November Day In Wroclaw", w tym roku planowane jest wydanie drugiej części. Z pewnością jest to dobra promocja samego festiwalu jak i wielu mniej znanych twórców występujących na wrocławskiej imprezie.

Co ciekawego ostatnio słyszeliście?

M.F.: Od kilku dni odświeżam sobie projekty Adi Newtona: Clock DVA i T.A.G.C, czyli elektroniczne eksperymenty zakorzenione w latach 80 - tych. Z nowości urzekło mnie ostatnie Neither/Neither World - piękna, subtelna, melancholijna muzyka tkana głównie na gitarach akustycznych ze zniewalającym damskim wokalem i Sieben "Sex and Wildflowers", apocaliptic folk najwyższego lotu, zagrane prawie w całości - w co aż trudno uwierzyć słuchając płyty - na skrzypcach!

Na koniec może nieco standardowe pytanie, ale jakie plany na nadchodzące miesiące?

M.F.: W kwietniu zagramy kilka koncertów z angielskim Sieben, m.in we Wrocławiu, Lublinie i Gdańsku. W maju odbędzie się premiera multimedialnego spektaklu "Rytuał III", tym razem pod hasłem "Nowoczesność i zagłada", w międzyczasie w Bawarii przedstawimy Rytuał II "Oto człowiek". W czerwcu jako Art & Industrial Gallery organizujemy we Wrocławiu open air festiwal " IV Wrocław Niezależny", zaś na jesień czwartą edycję "Wrocław Industrial Festival". W międzyczasie nagramy też z pewnością nowe dźwięki..

txt: Michał Nierobisz.


fot. SEBASTIAN RUCIŃSKI


fot. SEBASTIAN RUCIŃSKI


fot. TOMASZ HOŁOD


 

RECENZJE

+ Hati - Zero Coma Zero
+ Ghedalia Tazartes - Diasporas/Tazartes
+ Sir Richard Bishop - Improvika
+ Enkidu - Hasselt
+ Battleroah - Battleroah
+ Airged L'Amh - The Silver Arm
+ The Crown - Crowned in Terror
+ The Most Important in the 90's, part One
+ AALY Trio/DKV Trio - Double Or Nothing; Witches and Devils - At The Empty Bottle
+ Tim Berne - Science Friction
+ L - Holy Letters
+ Ferran Fages - A cavall entre dos cavalls. Composicions per a guitarra
+ Ruth Barberán - Capacidad de pérdida
+ Denzler/Guionnet/Kinoshita/Unami – Vasistas
+ Zorn - All We Can Do Is Enjoy The Ride
+ Tarwater - The Needle Was Travelling
+ Jacaszek And Miłka - Sequel
+ September Collective - s/t
+ Scanner - Reason By Heart, Sleep By Twilight
+ Rhythm And Sound - See Mi Yah
+ Savas Pascalidis - This Is Your Fantasy
+ Monika Force
+ Dave Miller - Mitchells Raccolta
+ Michaela Melian - Baden-Baden
+ Air Liquide - Let Your Ears Be Receiver!
+ Karl Marx Stadt - 1997 - 2004
+ Thomas Jaldemark - Primitive Fun
+ Jake - Jake The Rapper
+ Maximilian Hecker - Lady Sleep
+ Markus Guentner - 1981
+ International Deejays Gigolos Vol. 8
+ AGF/Delay - Explode
+ F.S. Blumm - Zweite Meer
+ Atom TM - iMix

- - - - - - - - -

+ SIRONE BANG ENSEMBLE - Configuration
+ PRO CELEBRITY GOLF / JAY GLAZE - Three Sinister Syllables; WE ACEDIASTS - Pre Acediasts; KATJA ZAVOLOKA - Plavyna
+ CARLOS GIFFONI / LEE RANALDO / JIM O'ROURKE - North Six; SAKADA - Never Give Up on the Margins of Logic
+ LITTL SHYNING MAN - Hart of the Wud; GRANUFUNK - Granufunk; VARIOUS ARTISTS - Beatwave Japan
+ MICHEL DONEDA / TETSU SAITOH / ALAIN JOULE - M'uoaz; TETSU SAITOH / MICHEL DONEDA - Spring Road 01
+ SOUND OF MUCUS - Filth Pharmacy; FJERNSYN FJERNSYN - Fjernsyn Fjernsyn
+ MICK HARRIS - Hednod Sessions; BARK PSYCHOSIS - Replay; JOHN MASSONI - Stillborn Dreams
+ DWIGHT ASHLEY - Four; Discrete Carbon
+ BARRY GUY / MARILYN CRISPELL / PAUL LYTTON - Ithaca
+ THE CARS ARE THE STARS - Fragments
+ ANGELS OF LIGHT - Angels of Light Sing Other People; AKRON / FAMILY - Akron / Family
+ NEW CIRCLE FIVE - Dreaming Wide Awake; DEEP LISTENING BAND / JOE McPHEE QUARTET - Unquenchable Fire
+ GRUFF RHYS - Yr Atal Genhedlaeth
+ JONSON - Chiplandschaften
+ PHONOSYNTHESE - Waldall
+ THE FIERY FURNACES - Blueberry Boat, EP

- - - - - - - - -

WYWIADY / RELACJE

+ It's a passion - wywiad z Vladislavem Delayem
+ Love can make miracles - wywiad z AGF
+ Niskobudżetowe wibracje - Lo-Fi Stereo
+ Jaka Karma taka muzyka