"Sonic Suicide" - nowa płyta Projektu Karpaty Magiczne
Rozmowa GAZ-ETY z Anną Nacher i Markiem Styczyńskim o nowej płycie Projekt Karpaty Magiczne, życiu i muzyce.

Po co nagrywa się "nastą" płytę?

Dla nas jest to 11-sta płyta, ale prawie codziennie musimy opowiadać o sobie, bo okazuje się, że ktoś tam nigdy o nas nie słyszał i musimy go zapoznać z tym, co dotąd zrobiliśmy. Tak więc, na poziomie kultury masowej, może to być równie dobrze nasza pierwsza płyta. W Polsce z nagrania nawet stu płyt nic nie wynika, musisz zdobyć Oskara lub wpasować się w szołbiznes. Gdyby Ania poprowadziła teleturniej lub reklamowała rajstopy, to co innego, niczego nie trzeba by było tłumaczyć. Na naszej drodze ważne jest, aby być w zgodzie ze sobą. Muzyka musi być maksymalnie osobista, żeby była bliska innym. Płyt "Projektu Karpat Magicznych" nie nagrywamy z myślą o "określonej grupie targetowej" i tak jak poprzednie, także tę płytę nagraliśmy dla siebie. Z różnych powodów. Układni muzycy zazwyczaj mówią w tym miejscu, że zawsze gra się dla kogoś, że zawsze myśli się o tych, którzy wrzucą srebrny krążek do odtwarzacza. Być może to czyjaś prawda. Wydaje się, że wielu wykonawców rzeczywiście myśli o publiczności, ale rozumianej jako wydruk ze sklepowej kasy. Można by też dodać, że dobrze na tym wychodzą...

Kiedy jednak usiedliśmy, żeby nagrać "na setkę" podstawowe ścieżki "Carpathian Herbs", kiedy zamknęły się drzwi i zostaliśmy we dwójkę z aparaturą i instrumentami, wszystko inne przestało się liczyć. Ważne było tylko napięcie, punkty wejścia, linie ujścia, przemieszczenia ładunków oraz intensywności. Zmysłowo odczuwalna powierzchnia - przyjemności czerpane ze sprzężeń i zaskakujących nieregularności. Zaistniała chwila, która pojawia się czasem na scenie oraz w innych najbardziej intymnych sytuacjach - doświadczenie wspólnie przeżywanego tripu, związku totalnego. W takich chwilach tracą znaczenie kierunki świata, filozofie i pojęcia. Energia staje się energią. "Dobre", "złe" - jesteś po prostu poza tym wszystkim.

Płytę nagraliście dla siebie i właściwie tylko we dwoje?

Chcieliśmy zagrać dla siebie z różnych powodów. W trakcie siedmiu lat istnienia Projektu Karpaty Magiczne współpracowaliśmy z wieloma ludźmi, którym pozostajemy wdzięczni na najgłębszym poziomie za to, że odważyli się wyruszyć z nami w te bezkompromisowe rejony. "Wdzięczność" w racjonalnym języku kultury zachodniej brzmi banalnie, nam chodzi o takie znaczenie, które ujmuje wdzięczność jako przepływ dobrej energii ku obdarowującemu, który być może czyni to bezwiednie i nieświadomie. To nieważne, bo my czujemy się obdarowani i kierujemy tę energię na zewnątrz, ku światu.

Wiedzieliśmy jednak już od jakichś dwóch lat, że chcemy wrócić do źródeł Projektu, który narodził się jako spotkanie dwóch osób i jako przepływ energii między tymi dwoma osobami. U źródeł była płyta Ethnocore, właściwie niezauważona w Polsce i ciesząca się sławą nieomal kultowej w kilku innych miejscach globu - o czym dowiedzieliśmy się zresztą znacznie później. Pierwsze dwa lata istnienia Projektu były działalnością wbrew wszystkiemu - wbrew odbiorowi publiczności i większości tzw. krytyki muzycznej, odbiorowi, który szybko zresztą zamienił się w brak odbioru, co było naturalną konsekwencją faktu, że ludzie po prostu nie wiedzieli, co o tym wszystkim myśleć. Ethnocore stał się albumem miesiąca w sklepie Other Music w Nowym Jorku oraz pojawił się na liście najlepszych nagrań, jakie trafiły w 1999 roku do znanej Downtown Music Gallery, tamże. To była płyta, która otworzyła nam wiele drzwi - z wyjątkiem tych w naszym rodzimym kraju. Oberwaliśmy za wszystko: za gitarę elektryczną, serbską poezję, nierówności paleoelektroniki, odrobinę ironii, która nigdy nie została odczytana. Ale najbardziej za niepodporządkowanie. Bo w Polsce karty zostały rozdane: ty jesteś namaszczony przez wielkie oko telewizji, a ty nie... Ethnocore nagrywaliśmy z takim samym uczuciem, jak Sonic Suicide w październiku ubiegłego roku. Że to jest NASZA płyta. To takie paradoksalne uczucie z kodeksu samuraja: wiesz, że to, co robisz, prawdopodobnie nie skończy się dobrze, ale robiąc to, czujesz się w najgłębszej zgodzie ze sobą. Pamiętasz Ghost Dog’a? To jest właśnie Sonic Suicide, moment przejścia. Bo nie wiemy, co będzie dalej.

Co więc chcecie pozostawić za sobą?

Parę formuł uprawiania muzyki wyczerpało się dla nas. Nie chcemy grać koncertów, które są głównie pretekstem do zwiększenia sprzedaży piwa. Nie zrozumcie tego źle: to wasza sprawa, na jakich używkach jedziecie i dokąd. Wiemy tylko, że nie chcemy być elementem czyjejś kalkulacji, chcemy mieć - na ile to możliwe - wpływ na kierunek, w jakim podąża nasze życie. Wszyscy udają, że to takie naturalne, że musisz siedzieć po ciemku w obłokach śmierdzącego dymu i polewać się alkoholem do upadłego, a muzyka jest potrzebna do zagłuszania transakcji i oporów. A muzyka to nasze życie. Nigdy nie chcieliśmy być "zawodowcami", w znaczeniu, jakie nadał temu określeniu szołbiznes. Kariera promiskuistycznych grajków raz grających "alternatywnie" w andergrandzie, raz klubowo (pod czujnym okiem dealerów dbających o to, żeby nie płoszyć klienteli), a czasem wypełniających lukę między reklamami w kolorowych czasopismach lajfstajlowych nigdy nie była naszą karmą. Nie zrezygnujemy z "trudnych" słów i "niezrozumiałych" odniesień, niczego nie będziemy upraszczali i dostosowywali do tego, co "się słucha". Więc nie wiemy, co będzie dalej. Najlepsze jest uczucie, kiedy odważysz się nie wiedzieć, nie kalkulować i nie oczekiwać.

Ostatnia płyta Projektu Karpaty Magiczne - "Euscorpius carpathicus", powstała jesienią 2002 roku w studiu OBUH pod Lublinem. Mimo, że "po drodze" nagraliście dwie płyty z serii biomusic * w bardzo dobrych studiach nagraniowych, "Sonic Suicide" powstała w mało znanym studiu, metodą prawie koncertowych rejestracji i na własne ryzyko.

Ta płyta narodziła się z trudnych doświadczeń. Wiele się wydarzyło od naszej poprzedniej płyty - z nami i ze światem. Muzyka czasem powstawała jako konieczny bufor wobec doświadczeń, które sprowadzają do parteru, do gleby, które każą rozważyć, co naprawdę ma dla ciebie znaczenie, a co jest tylko watą cukrową na patyku; doświadczeń, które konfrontują z bezradnością - tą małą (wobec instytucji, ekonomii i procedur) i tą wielką (wobec cierpienia bliskich i obcych, wobec własnych uczuć i frustracji); doświadczeń, które mogą cię przywrócić życiu, bo wyciągają z ciebie bebechy. Wobec tych doświadczeń nabiera się spokoju i pokory, chęci wymazania siebie z powierzchni, przeniesienia na inny plan. Dlatego Sonic Suicide. Wiem, że najlepiej byłoby dać tytuł "11 września" albo "Tsunami" i dodać patetyczną perkusję i smyczki, oj to byłoby na miarę naszej telewizji. Ale nie chcemy udawać, że mamy receptę na życie, że wszystko jest proste i czarno-białe... Staramy się traktować siebie i innych poważnie. Dlatego ta płyta nie mogła być inna. Dlatego jest inna, niż wszystko, co nagraliśmy do tej pory. Jest pożegnaniem i powitaniem. Jest też propozycją i szansą, bo ciągle możemy polecieć. Pamiętacie książki Carlosa Castanedy?

Czy to jest więc płyta bardzo serio?

Tak, jest serio. Nie jest jednak tak, żebyśmy się nie uśmiechali - fakt, czasem sarkastycznie, ale nigdy półgębkiem. Nigdy nie czuliśmy się bardziej szczęśliwi.

* Chodzi o płytę "Project C" z głosami zwierząt morskich nagraną dla ASCOBANS w Niemczech zrealizowaną w jednym z najlepiej wyposażonych studiów nagrań w Polsce Radia Gdańsk (realizator Jacek Puchalski) i płytę "Barycz" zrealizowaną dla Dolnośląskiej Fundacji Ekorozwoju w Studiu Olka Wilka w Krakowie.




 

RECENZJE

+ Paal Nilssen-Love/ Ken Vandermark - Dual Pleasure 2; Bridge 61 - Na żywo
+ Jacek Kochan - One Eyed Horses
+ Dezerter/ Tzn. Xenna/ Armia/ Tilt/ Siekiera/ KSU - 22 Polish Punk Classics
+ Kapela Ze Wsi Warszawa - Wykorzenienie
+ Pink Freud - Jazz Fajny Jest; Ludzie - Sopot Surround
+ Peter Kowald - Duos - Europe. America. Japan
+ Orkiestra św. Mikołaja - O miłości przy grabieniu siana
+ Evenfall - Still In The Grey Dying...
+ Holy Death - Forever Burning Ashes
+ Avulsed - Gorespattered Suicide
+ Celebratum - Instinct
+ Inactive Messiah - Inactive Messiah
+ Hetman - Do Ciebie Gnam
+ Delight - Od Nowa
+ Devilyn - 11
+ Sayag Jazz Machine - Anachromic
+ Beltaine - Drzewo i kamień
+ Schisotosma - Moment
+ Henry Flynt - Purified by the Fire
+ Masaki Batoh - Collected Works 95-96
+ Muslimgauze - Chapter of Purity
+ Archie Shepp - Attica Blues
+ Sear Bliss - Glory and Perotion
+ Scorngrain - Cyberwarmachine
+ Venedae - Dekada Słowiańskiej Supremacji 1993 - 2003
+ Misteria - Masquerade of Shadows
+ Nów - Nowia
+ Vermouth - Na Krawędzi
+ Insidius Infernus - Eyes In Astral Abyss
+ Dub Buk - Idu na wy!
+ Andruchowycz/ Trzaska/ Mazolewski/ Moretti - Andruchoid
+ Ernesto Rodrigues/Alfredo Costa Monteiro/Guilherme Rodrigues/Margarida Garcia - Cesura
+ Ernesto Rodrigues/Guilherme Rodrigues/Manuel Mota/Jose Oliveira - Assemblage
+ Moby - Hotel
+ Urszula Dudziak - Ulla-la
+ Mia Doi Todd - Manzanita
+ James Taylor - Carthage Milk
+ Stereo Total - Do The Bambi
+ Some Paths Lead Back Again
+ Matthias Schaffhauser - Coincidence
+ Infinite Scale - Sound Senser
+ Quasimodo Jones - Robots And Rebels
+ Le Professeur Inlassable - Lecon No. 1
+ Populous - Queue For Love
+ Ben Nevile - Joseki
+ Mikkel Metal - Close Selections
+ Frank Martiniq - Little Fluffy Crowds
+ Inaqui Marin - Klinischtod
+ Linky - Quiet Rooms
+ LCD Soundsystem - LCD Soundsystem
+ Andreas Heiszenberger - Drum And Bass
+ Further - Electroc Soul
+ Electronicat - Voodoo Man
+ Titonton Duvante - Voyeurism
+ Deadbeat - New World Observer
+ Daedelus - Exquisite Corpse
+ Son Of Clay - Two Abstract Paintings
+ Captain Comatose - Up In Flames
+ Ellen Allien - Thrills

- - - - - - - - -

+ DENMAN MARONEY - Fluxations; WHAT WE LIVE - Quintet for a Day
+ BROTZMANN CLARINET PROJECT - Berlin Djungle; PETER BROTZMANN / PETER FRIIS NIELSEN / PETER UUSKYLA - Medicina
+ MORRISSEY - You are the Quarry
+ BO VAN DE GRAAF - Ticket; VARIOUS ARTISTS - Brazilian Beats 6; LAWRENCE ENGLISH - Ghost Towns; CHRIS CUTLER - Twice Around The Earth
+ WILLIAM BASINSKI - Variations: A Movement in Chrome Primitive; WILLIAM BASINSKI + RICHARD CHARTIER - William Basinski + Richard Chartier
+ NATHAN MICHEL - The Beast; DAT Politics - Go Pets Go
+ LANGUIS - Unithematic; LANGUIS - The Four Walls
+ OKAPI - Where's the Beef?; VARIOUS ARTISTS - 45 Seconds of A Simballrec Compilation
+ ORGANUM - Vacant Lights / Rara Avis; ORGANUM / Z'EV - Tocsin -6 Thru +2
+ PHAROAH OVERLOAD - 3; ACID MOTHERS TEMPLE & THE MELTING PARAISO U.F.O. - Minstrel in the Galaxy; Does The Cosmic Shepherd Dream of Electric Tapirs?
+ VARIOUS ARTISTS - Radio Sumatra The Indonesian FM Experience; VARIOUS ARTISTS - Radio Phnom Penh; BROKEN HEARTED DRAGONFLIES - Insect Electronica From Southeast Asia
+ TICO MOON - Lento; NAOMI & GORO - Turn Turn Turn; NAOMI & GORO - Presente de Natal Bossa Nova Christmas; MOOSE HILL - Wolf Song
+ HEIST - A Shopkeeper Will Not Appear
+ ERIK GRISWOLD - Altona Sketches; ROD COOPER - Friction
+ VARIOUS ARTISTS - Nevermind - Glitterhouse is 20
+ JEFF GBUREK - Energariums; RICARDO ARIAS - Musica Global
+ VARIOUS ARTISTS - Earsugar Jukebox The Toy Sound of Earsugar
+ THE KRIS WANDERS UNIT - On the Edges of Silence
+ JAMES TAYLOR - Carthage Milk
+ CRIMETIME ORCHESTRA FEAT. BJORNAR ANDRESEN - Life is a Beautiful Monster; THE CORE - Vision
+ MAGNETIZE - Biome
+ MANDOG - Big Wednesday; MARBLE SHEEP - For Demolition of a Spiritual Framework
+ KAMMERFLIMMER KOLLEKTIEF - Absencen

- - - - - - - - -

WYWIADY / RELACJE

+ Sonic Suicide - nowa płyta Projektu Karpaty Magiczne - rozmowa GAZ-ETY z Anną Nacher i Markiem Styczyńskim