FEMEV - Płock, 5.6.7. sierpnia 2005
Relacja z festiwalu

W jeden weekend 5.6.7. sierpnia 2005 roku nałożyły się na siebie w Polsce 3 festiwale - w tym 2 elektroniczne, mocno ze sobą kolidujące. Jest w czym wybierać! Choć wielu fanów muzyki elektronicznej wolałoby nie musieć dokonywać takiego wyboru...

Kiedy w Płocku o 18 zaczynał grać Astrobotnia i pod sceną tańczyła garstka fanów z krzykiem na ustach (A-STRO-BOT-NIA !!!), były obawy, że frekwencyjnie zasilą festiwal co najwyżej plażowicze. Astrobotnia dał migotliwy, mocno cięty i pompowany live act.
Aż dziw, że na pierwszy strzał o 18 poszło tyle muzycznej energii i aż przykro, że tak mało osób tą energię odbierało.
Większość siedziała wtedy na wzgórzu - istnym piwnym pastwisku (podłość nowej ustawy przekreślała szanse, by sączyć sobie co nieco pod sceną, nawet z plastikowych kufli!). Z tego panoramicznego miejsca było dokładnie widać nie tylko scenę, ale i robotycznie schodzące serpentynami skarpy pielgrzymki elektro freaków.

Ważnym punktem dnia pierwszego był występ Legowelt. Pan z Bunker Records wyszedł na scenę o godzinę za wcześnie, co zmyliło trochę jego fanów. Dlatego nadal całkiem mała disco rout-elita obserwowała, jak Legowelt żwawo miesza na sprzęcie, energicznie przeskakując z prawej w lewo z lewej w prawo. Wszystko brzmiało, jak jeszcze bardziej skwaszone i postrzępione "Reports From The Backseat Pimp". Prawdziwy electro-dreszczowiec! Bez wytchnienia, bez zwrotów akcji z mnóstwem efektów specjalnych. Zachwyt, oklaski, drżące ciała w tańcu! Lepiej być nie mogło.

Tempo spowolnił nieco Bangkok Impact. Wybrzmiało a to coś z "Traveller" a to "Masters of the universe", przyjemny disco-electro live act z podbitym basem.

Po przedstawicielach Creme Organization przyszedł czas na tak dobrą markę jak Warp.
Luke Vibert zaprezentował dwugodzinny nasty-groove set w tempie jednostajnie przyspieszonym. Począwszy od swojego utworu "I love acid" grał warpowe starocie (np. "Windowlicker" Aphex Twin), z trzech utworów Prodigy zrobił jeden, zamiótł Jeff’em Mills’em. Z tego wyskokowego specjału pod koniec rozlała się jednak mało wytrawna junglowo-techniawa papka.

Później jeszcze pospiętrzane i pomarszczone minimalne Antonelli Electric, nudny Matthias Schafhauser i impreza przeniosła się nad ranem do namiotu. Tutaj zabawny i zabawowy set Pawla Blota i TLR z powklejanymi old-skoolowymi wokalami. Po nich zagrała bardzo dobra technicznie P.Toile, oklaskiwana jeszcze długo po swoim secie. Niestety nie przyjechał projekt Duplex100, a wiec można było się trochę przespać nie tracąc zbyt wiele, choć zabawa oczywiście nadal trwała, a w namiocie zamiatały nogą już same chodzące zwłoki imprezowe.

Dzień drugi był najlepszy. Na początek o 18 Jan Jelinek. "Poranna" kawa, papieros, zachmurzone niebo i "Jeleń" na żywo. Czego chcieć więcej!
Sprzężenia. Chrobotanie. Ciepły bit, często wyciszony do kliknięć. Esencja Jelinka w godzinnym live-act, plus "bis", który zabrzmiał konkretnie i ostro jak na tego artystę. Publiczność była zaczarowana, choć niewątpliwie jeszcze bardziej bajkowo zrobiło się, gdy na scenę wkroczył Apparat z Shitkatapult.
Zagrał z rozmachem. Miał tak aparatowe wyczucie sprzętu- z impetem kręcił gałkami, klikał, tupał, odskakiwał! Apparat powykręcał swoje duplexowe motywy do potęgi n-tej. Zaskakiwał co minutę. Rozbrzmiewały szklane dźwięki . Apparat w ciągu godziny na wielu ścieżkach coraz mocniej je opukiwał, tłukł i miażdżył. Drylował odłamkiem dźwięku kanał do innej ścieżki i wlewał go jasną smugą. Takie smugi często prześwietlały live act. Koniec był bardzo energetyczny, bitowy i połamany. Apparat joker Femevu!

Królem zaś trzeba nazwać Karla Bartosa. Jak na kraftwerkowego instrumentalistę przystało, przybył on z tonami instrumentów i zagrał electro-koncert w najlepszym wydaniu. Bartos wystąpił w trzyosobowej załodze- z wokoderowym śpiewakiem oraz ze swoim pomocnikiem od wizualizacji. Kilkutysięczna publiczność oszalała, bo oto oprócz rewelacyjnie brzmiących utworów z albumu Bartosa "Communication" (m.in "15 Minutes Of Fame", "Electronic Apeman" czy "Ultrafiolet") grał on także numery Kraftwerk: np. "Tour de France", "Computerlove", "The Model", "The Robots", "Computerworld"...
Najlepiej wyszedł chyba "Pocketcalculator" - w tanecznej, przyspieszonej wersji zaaranżowany z przekorą i grany m.in. właśnie na kalkulatorku. Dostojny Bartos był dosyć rozgadany. Odzywał się do publiczności, niestety stroniąc od niemieckiego (oprócz formalnego Auf Wiedersehen I vielen Dank na koniec). Szkoda, że także piosenki były prawie w stu procentach anglojęzyczne. Niemiecki przecież lepiej brzmi w elektronice, no i podtrzymuje elektrową tradycję.

Trzeba by jeszcze pochwalić minimalowy duet Pantytec, który zaprezentował geometryczny live-act ze świszczącym bitem i kalejdoskopowymi wkrętami. Nie można za to nie skrytykować monotonnego live act Sieg über die Sonne.
James Holden zaczął ciekawie, ale szybko odechciało mu się kombinować.

W niedzielę panowała mocno dekadencka atmosfera. Wszyscy świadomi tego, że najlepsze już było zawijali się powoli do domu. Nie zawiódł tego dnia Funkstörung. Panowie z kwaśnej planety wybijali motoryczny rytm, a grali mimo to bardzo przestrzennie.
Kto wytrwał do końca, ten mógł się wyciszyć i roztkliwić przy delikatnym, cykająco-dubowym live-act Rocket In Dub.

A zaraz po północy iście elektrowy widok - spychacze i traktory, maszyny jeżdżące po płockiej plaży. Demontaż. Koniec.
Vielen Dank!
Auf Wiedersehen!!!

Patrycja Gawinecka


 

RECENZJE

+ Odd Nosdam - Burner
+ Nine Inch Nails - With Teeth
+ Otomo Yoshihide's New Jazz Orchestra - Otomo Yoshihide's New Jazz Orchestra
+ Peter Brotzmann Chicago Tentet feat. Mike Pearson - Be Music, Night. A Homage to Kenneth Patchen; Crimetime Orchestra feat. Bjornar Andresen - Life Is A Beautiful Monster; Frode Gjerstad Trio with Peter Broztmann - Sharp Knives Cut Deeper; No Spaghetti Edition - Listen... And Tell Me What It Was
+ Le forbici Di manitu - Terrore nello Spazio
+ A Cid Symphony - A Cid Symphony
+ The Peter Brötzmann Chicago Tentet - Be Music, Night. A Homage to Kenneth Patchen
+ The Village Orchestra - Et In Arcadia Ego
+ Andy Vaz - Sound Variations 8-8
+ Andy Vaz - People Inside/Outside
+ Andy Vaz - Live In Detroit
+ Different State - More Than Music
+ Seltsam & Strahler - ^o^
+ Dijf Sanders - To Be A Bob
+ Donna Regina - Slow Killer
+ Phon.O - Burn Down The Town
+ Andrew Pekler - Strings + Feedback
+ The Orb - Okie Dokie It's The Orb On Kompakt
+ LE:01
+ Heiko Laux - Spread
+ Lappetites - Before The Libretto
+ Los Hermanos - On Another Level
+ Hard-Fi - Stars Of CCTV
+ Grlz - Women Ahead Of Their Time
+ Goldfrapp - Supernature
+ Avia Gardner - More Than Tongue Can Tell
+ Galaxy 2 Galaxy - Hitech Jazz Compilation
+ Fuck-off Machete - If Gold Was Silver And Silver Was Gold
+ Frau-Doktor - Astronauten
+ Flanger - Spirituals
+ Erdbeerfeld - Schwerelos
+ The Dolls - The Dolls
+ Desormais - Dead Letters To Lost Friend
+ Vladislav Delay - The Four Quarters
+ Mr De' - Renaissance
+ Confutatis - Built In Anger
+ Column One - Dream Time
+ B. Calloway - Black Grooves
+ Arpanet - Quantum Transposition
+ Matias Aguayo - Are You Really Lost?
+ Adult. - Gimme Trouble
+ Damon Aaron - Ballast

- - - - - - - - -

WYWIADY / RELACJE

+ We've tried new things - Adult - wywiad
+ FEMEV - relacja z festiwalu