U szczytu energii

Rozmowa z basistą zespołu Pink Freud - Wojciechem Mazolewskim.

- W czasie, kiedy zaczynałeś tworzyć muzykę, jazz był postrzegany, jak mało atrakcyjna, skostniała forma dźwiękowa, pozbawiona możliwości rozwoju. Co Cię zainteresowało w tym gatunku?

- Przyciągnęła mnie możliwość improwizacji. Wykonując zwykłe piosenki, poczułem nagle znudzenie. Przestało mi się podobać codzienne granie tych samych dźwięków. Zwróciłem, więc uwagę najpierw na Jimiego Hendrixa, a potem na Johna Coltrane`a i Alberta Aylera. Czyli wyzwolony jazz u szczytu swej energii. I na tym bazuję do dziś.

- Ale nie zrezygnowałeś całkowicie z rocka. W muzyce Pink Freud nie brakuje jego elementów.

- Kiedy byłem młodym chłopakiem, marzyłem o tym, aby zostać gitarzystą w rockowej kapeli. Podobnie mój kolega z zespołu - trębacz Tomasz Ziętek. I tak się stało - zaczynaliśmy od ostrego grania. W tamtym czasie rock był nośnikiem najważniejszych idei, wyrazicielem pragnień i dążeń całych pokoleń i społeczności. A my dorastaliśmy w tym klimacie. I choć dziś stracił on już to znaczenie, nadal żyje w nas wszystkich i przesiąka do tego, co tworzymy.

- Dziś chyba hip hop przejął funkcję głosu pokolenia od muzyki rockowej. Czy to, dlatego słychać jego echa w twórczości Pink Freuda?

- Początkowo w hip hopie zafascynowała mnie szczerość. Dziś nie jest ona już tak oczywista - większości wykonawców chodzi o kasę. Ale nadal są tacy, którzy traktują ten gatunek, jako punkt wyjścia do stworzenia własnej wizji muzycznej. Należą do nich bracia Waglewscy - Fisz i EMADE. Współpracuję z nimi w formacji Bassister Orchestra. Kiedy razem tworzymy, zupełnie nie czujemy, że cokolwiek nas dzieli - jakiekolwiek podziały na gatunki czy style. Okazuje się, że muzyka jest jedna.

- Ważnym elementem twórczości Pink Freud jest elektronika. Dlaczego po nią sięgnęliście?

- Bo gramy tu i teraz. Musielibyśmy być ślepi i głusi, aby nie dostrzegać możliwości, tkwiących w nowoczesnych technologiach. Kiedy zaczynaliśmy tworzyć, mieliśmy wrażenie, że czegoś w naszej muzyce brakuje. A w klubach, u znajomych, w ich domach i samochodach grała muzyka elektroniczna - techno, house, drum and bass. I wtedy zrozumieliśmy, że musimy dostosować to, co robimy do otaczającej nas rzeczywistości dźwiękowej. Bez nowoczesnej techniki muzyka Pink Freud byłaby archaiczna.

- To, dlatego gracie razem z didżejami?

- Współpracowaliśmy z dwoma - DJ Wojakiem z Trójmiasta i DJ Lenarem z Warszawy. To ludzie o wielkiej erudycji muzycznej. Ozdabiali nasze dźwięki skreczami z płyt Charlie Parkera czy Milesa Davisa. Gramofony były pod ich placami jeszcze jednym instrumentem do improwizacji.

- Stąd też zapewne pomysł, aby na ostatniej płycie Pink Freud - "Jazz fajny jest" - zamieścić remiksy waszych nagrań.

- Przez kilka lat działalności poznaliśmy w Polsce wielu ciekawych producentów nowoczesnej elektroniki. Pomyśleliśmy, że zaprosimy ich do zremiksowania naszych utworów i w ten sposób zaprezentujemy najciekawszych przedstawicieli tej sceny. I udało się. Sami też lubimy robić remiksy. Od kiedy kupiliśmy sobie odpowiednie komputery, ciągle się tym bawimy. To jak przestawianie dźwiękowych klocków i budowanie z nich ciągle nowych budowli.

- Chociaż w muzyce Pink Freud jest dużo miejsca na improwizację, wasze nagrania sprawiają wrażenie dokładnie przemyślanych. Jak to się dzieje?

- Gramy w tym samym składzie od dziesięciu lat - i to procentuje. Kiedy wchodzimy na scenę, nie mamy problemów z płynnym przechodzeniem od improwizacji do tematu głównego. Większość zespołów jazzowych to zestaw odrębnych indywidualności, które spotykają się jedynie na zarejestrowanie płyty czy zagranie trasy koncertowej. A my jesteśmy bardziej, jak zespół rockowy - wspólnie tworzymy, nagrywamy, koncertujemy, robimy remiksy. To sprawia, że działamy, jak dobrze naoliwiona maszyna.

- Wielu jazzmanów porzuciło w swej twórczości troskę o chwytliwe melodie. Tymczasem u was jest inaczej.

- Bez względu na złożoność formy, nie sposób zapominać o najważniejszym wyznaczniku muzyki rozrywkowej - melodii. U nas najczęściej przejawia się ona w partiach trąbki Tomka. Ale ja też czasem pozwalam sobie na bardziej melodyjne pochody. W ten sposób staramy się odwoływać do tradycji jazzu, który kiedyś pełnił funkcje czysto użytkowe - był muzyką do tańca i śpiewania.

- Już wasza nazwa wskazuje, że nie brak wam poczucia humoru. Mam wrażenie, że staracie się zademonstrować je również w swojej muzyce.

- Oczywiście. Humor jest potrzebny w sztuce i w życiu. A Polacy ostatnimi czasy, jakby o tym zapominają. Nie ma nic bardziej zbawiennego dla artysty, jak dystans do tego, co robi.

ROZMAWIAŁ PAWEŁ GZYL

Fot. z archiwum zespołu


 

RECENZJE

+ The Thing - Live At Bla / The Thing w/Joe McPhee - She Knows...
+ eRikm - Sixpériodes
+ Toshiya Tsunoda - Ridge of Undulation
+ Nash Kontroll - Your Left Hand Just Expoded
+ Jacques Berrocal - Catalogue
+ Jason Kahn - Sihl
+ Rick Reed - Dark Skies at Noon
+ Mountains - Sewn
+ Robert Piotrowicz - Rurokura and the Final Warn
+ Insiememusicadiversa - Insiememusicadiversa
+ Makoto Kawabata - Inui. 3
+ Shalabi Effect - Unfortunately
+ Allen/Drake/Jordan/Parker/Silva - The All-Star Game
+ Parker/Budbill/Drake - Songs for a Suffering World
+ Yura Yura Teikoku - na.ma.shi.bi.re. na.ma.me.ma.i
+ AGF.3 + Sue.C - Mini Movies
+ Ellen Allien & Apparat - Orchestra Of Bubbles
+ Do You Copy?
+ Datapunk Rockstars - Klartext / Anthony Rother - Compression
+ Terence Fixmer - Silence Control
+ Fovea Hex - Bloom
+ Gigolo Compilation Vol. 9
+ Markus Guentner - Lovely Society
+ Oliver Huntemann - Fieber
+ Modern Institute - Exellent Swimmer
+ Far Away From Jamaica
+ Kaito - Hundred Million Lights Years
+ Druga Strona Lustra - Język żywiołów
+ Daniel Meteo - Peruments
+ Mirror - Still Valley
+ Organum - Die Hennen Zaehne
+ Quintron & Miss Pussycat - Swamp Tech
+ Miller + Fiam - Modern Romance
+ Peter Grummich - Rave D'Amour / Jerry Abstract - Mudtsmut
+ Bodzin & Huntemann - Black / X-Lover - Lovesucker / Trike - Polytron / Hell Presents My Definition Of House Music: 33 1/3 Queen/Earth People
+ Asmus Tietchens - Seuchengebiete
+ Andy Vaz - Repetitive Moments Last Forever
+ Światogor - Tym Co Rodzimej Tradycji Wciąż Wierni
+ Květy - Jablko Jejiho Peř

- - - - - - - - -

+ PROSWELL & WWCARPEN - Proswell & Wwcarpen / ANDREY KIRITCHENKO - True Delusion / ATOM AND PINK ELLN - Live - Volumes 2 & 3 / BAUCHKLANG - Barking News / Rhythm of Time / TOMAS KORBER / KEITH ROWE / GUNTER MULLER - Fibre
+ LOKA - Fire Shepherds
+ DARSOMBRA - Ecdysis
+ THE ETERNALS - High Anxiety - Remix EP
+ DISKAHOLICS - Live in Japan, Vol. 1 / IMPRACTICAL COCKPIT - To Be Treated
+ DAT Politics - Wow Twist
+ V.A. - Suburb the Record Label - Limited Edition Sampler, Vol. 1 / ROBERT RICH & IAN BODDY - Lithosphere / RICHARD GARET / DALE LLOYD / JOS SMOLDERS / UBEBOET - Territorium
+ THE APPARITIONS - As This is Futuristic
+ JOE MORRIS QUARTET - Beautiful Existence
+ MARBLE SHEEP - The Gate of a Heavenly Body / WATUSI ZOMBIE - Buddha Mask Experience / AURAL FIT - Livestock
+ DAVE REMPIS / TIM DAISY - Back to the Circle
+ PSYCHIC ILLS - Dins
+ SONNY SIMMONS - The Complete ESP Disk Recordings / The Traveller
+ MOLE HARNESS - A Present From The Future
+ JACQUES DEMIERRE / BARRY GUY / LUCAS NIGGLI - Brainforest
+ ODYSSEY THE BAND - Back in Time
+ SUN RA ARKESTRA - The Great Lost Sun Ra Albums: Cymbals / Crystal Spears ; Pathways to Unknown Worlds / Friendly Love ; When Angels Speak of Love / SUN RA - Spaceship Lullaby
+ MIMINOKOTO - Orange Garage
+ V.A. - Earsugar Jukebox Series
+ MAXIMO PARK - Missing Songs
+ FREDERIC LE JUNTER - Chansons Impopulaires
+ THE HERBALISER - Fabriclive 26 / CARL CRAIG - Fabric2

- - - - - - - - -

WYWIADY / RELACJE

+ Otwarta struktura - Tymański Yass Ensemble - wywiad
+ Najważniejsze są improwizacje - Sing Sing Penelope - wywiad
+ U szczytu energii - Pink Freud - wywiad