SOFT CELL " Cruelty Without Beauty" Cooking Vinyl. 2002

Ale Wam numer okrutny wykręcę. Bo Wy tutaj przyzwyczajeni jestescie do czytania o Muslimgauze, Johnie Zornie i innych popaprancach i wygnańcach. A ja bez żenady i bez skrępowania zaproponuje Wam okolo 55 minut niczym nie skrępowanej zabawy. Bez zadęcia i pseudoartystowskich póz.
Brytyjskie duo Soft Cell nagrało pierwszy od 18 lat album (ostatni studyjny material to This Last Night in Sodom z 1984 r.). W pewnych kręgach Panowie Almond i Ball byli (i są) uważani za uosobienie tandety i plastikowych skórzanych kurtek. Ale w innych okolicach zblizonych do brytyjskiego podziemia elektroniczno-homoseksualnego ci Panowie byli KRÓLAMI parkietów i densflorów. Zwróćcie chociażby uwagę na personel odpowiedzialny za nagranie pierwszej plyty Psychic TV lub Coil. I co, zdziwieni nieco Panstwo Awargandowcy, co? A wracając do poza Soft Cellowej działalności członków (ha) to Pan Dave Ball byl zamieszany w zainsopirowanie Genesisa P-Orrige'a do skierowania swych muzycznych poczynan w strone acid-house'u, ale Psychic TV jako precursor sceny klubowej to całkiem inna historia i inne okoliczności. Wróćmy jednak do płyty "Cruelty Without beauty".
Dwanaście piosenek niezmiennie penetrujących wciąż te same rejony muzyczne. Pamiętacie tainted Love, Sex Dwarf albo Memorabilia (a propos - niesamowitą wersję tego utworu nagrał kilka lat temu mistrz Reznor).
Tak więc nie oczekujcie zaskoczenia, niczego nowego tu nie znajdziecie.
Okrutne to i naprawdę pozbawione powabu stweirdzenie. No i racja. A czego się spodziewaliście? Że nagle Soft Cell przeobrazi się w Ozzy Ozbourne'a? .Oni robią swoje. A że album nie brzmi nowocześnie... No to co? Jeśli chcecie nowoczesnytch produkcji - proszę - TATU czy TABU, Christina Aguilera czy Enimem czy jakiś inny Ricky Iglesias. Tak więc, na płycie znajdziecie 12 piosenek ze znanymi skądinąd harmoniami, melodiami rodem z dyskoteki z lat 80-tych, elektroniczna perkusja i naiwne klawisze firmy Casio (sorry za kryptoreklamę). A jeśli chodzi o warstwę literacką - no cóż, mamy tutaj teksty o miłości (męsko-damskiej, męsko-męskiej, damsko-damskiej, jedno licho). Jak dla mnie szczytowym osiągnięciem Marca Almonda jest "Together Alone", błyskotliwe, nieprawdaż? Brzmi to jak kopia Manaamu lub De Mono, ale właśnie ta tandeta jest wpisana w image Soft Cell tak samo, jak skórzano-plastikowe kurteczki, które zwykł przywdziewać Pan Almond. No i co z tego? Przecież to o to w tym wszystkim chodzi. Jedyny fakt, jaki mnie zasmuca, to ich mała popularność, no bo w koncu ile osób wie, że Soft Cell znowu nagrali p?yt´, ˝e w 2002 roku odbyli tras´ propmocyjnŕ. Inna sprawa, to jakie pobudki nimi kierowały. Być może przerażająca popularność medialna mr. Marilyn Mansona i jego wersji "Splamionej milości" (zresztą Soft Cell nie są tak naprawdę autorami tego szlagieru - to piosenka Glorii Jones, znanej z lat 70 wspóltwórczyni sukcesów Marvina Gaye i Diany Ross). "Cruelty Without Beauty" prawdopodobnie nagrana zostala nie dla kasy, nie dla taniego poklasku, ale dla tej wąskiej grupy odbiorców, ktorzy w połowie lat 80-tych bawili się na prywatkach pląsając w takt Chips on My Shoulder, Bedsitter Secret Life
A przy Say Hello, Wave Goodbye obściskiwali koleżanki korzystając z romantycznego uniesienia. Jak przyznaje sam Almond w piosence "Whatever It Takes" przeżywa on kryzys wieku średniego (w 2003 skończy 44 lata). Jak na spowiedzi wyznam, że nie zrobili tego dla kasy. Gdyby tak było, spodziwewałbym się jakiegoś koweru Marilyna Mansona albo conajmniej Eminema. A tu nic takiego - elektropop na całego. Raz do tańca, raz do przytulańca. I mnie się to podoba. A Rolling Stones to co? Nagrywają w?aĘnie 256 p?yt´ I co najmniej 243 brzmi identycznie. I co? I tłum ich kocha. A więc nie boczcie się, nie udawajci´ Książąt Awargandy, tylko posłuchajcie jak wracają legendy lat 80-tych. A że inspiracją są i byli, dowodzi chociażby popularność takich przedstawicieli sceny klubowej jak Felix da Housecat albo Les Rhythmes Digitales alas Zoot Woman.

Necromancer


<<< poprzednia recenzja  
 

RECENZJE

>> SOFT CELL - Cruelty Without Beauty Cooking Vinyl. 2002
+ Viv Corringham & Rick Rick Wilson - Glimpses Of Recognition, 2002 Third Force, TFCD 002
+ Jagged M.D.-Metempsychosis I-IV / F4F/JMD
+ THE CIRCULAR RUINS - REALM OF POSSIBILITY, 2002 Databloem, DBCD 002
+ Ron Boots - Ghost Of a Mist, 2002 Groove Unlimted, GR 07
+ Goem - Disco / Fourth Dimension
+ Merzbow - Merzbeat / Important Records
+ Frank Van Bogaert - Human, 2002 Groove Unlimted, GR 069
+ Crawl Unit: Stop Listening - Ground Fault - CD
+ Botch - We Are the Romans, Trustkill/Relapse 2000
+ RUDY ADRIAN & RON BOOTS - Across the Silver River, 2002 Groove Unlimted, GR 072
+ Rudy Adrian - Starfields - Sequencer Sketches VOL.3, 2002 Groove
+ Motorbreath - Following The Fear/Voice From Nowhere, CD, własny sumpt, 2002/2001
+ White Birch - Star Is Just A Sun / Glitterhouse Records
+ Sicbay - Overreaction Time, 54°40' or Fight! 2003
+ Mimetic Mute - Negative
+ Future Sound of London - The Isness
+ Toshinori Kondo/Bill Laswell/Dalai Lama, Life, Space, Death, Meta Records
+ Eric La Casa: The stones of the threshold - Ground Fault - CD
+ Lume Lume - Lume Lume / Staubgold 2000
+ Seven Sages Of Mesopotamia - Tales from Black Magheddo for Wreck This Mess, Htz Records
+ Tołhaje - A w niedziela rano, CD, deBies, 2003
+ V/A - Lost For Words: a 17 track Leaf Label Sampler / Leaf 2002
+ Muslimgauze/Systemwide/Sound Secretion, Classics Selection, BSI