Tabla Beat Science, Live in San Francisco at Stern Grove, 2002, Palm Pictures

Jeden z amerykańskich krytyków napisał w recenzji, iż Live in San Francisco at Stern Grove jest najlepszą koncertową płytą fusion od czasów scenicznych objawień elektrycznych zespołów Milesa Davisa. I w zasadzie nie do końca wiadomo, czy opinię tę należy potraktować jako komplement, czy też może jako poważny zarzut. Dzieje się tak za sprawą, pojawiających się permanentnie przy okazji kolejnych muzycznych wcieleń Billa Laswella, krytycznych uwag piętnujących rzekomą wtórność koncepcji amerykańskiego basisty względem pomysłów Davisa z przełomu lat '60 i '70. Wszelkie racje w tej kwestii mają swoich zwolenników oraz tuziny, mniej lub bardziej przekonujących, argumentów. Problem w tym, że w ferworze merytoryczno - ideologicznych dyskusji zapomina się często (właściwie zazwyczaj) o muzyce zawartej na kolejnych srebrnych krążkach Laswella. Ta zaś, niekiedy, potrafi obronić się sama. I tak dzieje się właśnie w przypadku Live in San Francisco.... Mamy tu do czynienia z koncertową inkarnacją studyjnej formacji Laswella Tabla Beat Science, eksplorującej, wysoce zrytmizowane, obszary między klasyczną muzyką Indii i Pakistanu a bazującym na nowinkach technicznych i postprodukcji drum'n'bassem. Fascynacja brzmieniem i możliwościami rytmicznymi tabli nie jest u Laswella czymś nowym, jej ślady odnajdziemy zarówno na płycie Tala Matrix, jak i w innych projektach basisty (choćby Lo Def Pressure). Ten koncert wykracza jednak zdecydowanie poza formułę obłędnych, zapętlonych elektronicznie ćwiczeń rytmicznych na bas i instrumenty perkusyjne. Dzieje się tak za sprawą poszerzenia składu oraz wzbogacenia instrumentarium, pojawiają się także partie wokalne, które wykonują Ustad Sultan Khan oraz, znana już nam całkiem dobrze, Ejigayehu "Gigi" Shibabaw. I ten nowy aspekt wzbogaca muzykę nie tylko kolorystycznie, ale i rytmicznie. Sam Laswell gra tutaj mało, pozostawiając niezmiernie dużo miejsca towarzyszącym mu muzykom, ogranicza się przy tym do budowania motoryki poszczególnych utworów. Trzeba jednak przyznać, że jego monstrualne basowe pochody napędzają muzyczną maszynerię w sposób godny najwyższego podziwu. Powracają też, jakże by mogło być inaczej, ulubione Laswellowskie ostinatowe melodyjki, znane nam już z tylu jego produkcji. Jeden z moich znajomych skomentował rzecz całą następująco: "Laswell pewnie mógłby być największym awangardzistą świata, co z tego, jeśli woli grać  reggae". Dodam od siebie: I chwała mu za to. Jeśli o mnie chodzi, to cytowaną na wstępie amerykańską recenzję tej płyty traktuję całkiem serio.

Dariusz Brzostek


<<< poprzednia recenzja następna recenzja >>>
 

RECENZJE

+ Fennesz: Endless Summer; Mum: Finally We Are No One
+ Laika - Lost In Space / Too Pure 2003
+ Lićwiny - Oj u Łużie, Łużie, Licwiny 1998
+ Sielska Kapela Weselna - Na Noge, SKW 2002
+ The Ukrainians - Respublika, Zirka Records 2002
+ Luddite Clone - The Arsonist and the Architect / Relapse Rec
+ Dikanda - Jakhana Jakhana, Dikanda 2002
+ ANKH - Expect Unexpected, MetalMind, 2003
+ Paweł Paulus Mazur syn Marii i Jana - Iperyt Disco/ Simlog CDR
+ Lambert - Pearls
+ Satellite - A Street Between Sunrise And Sunset, MetalMind, 2003
+ NASUM - Human 2.0 / Relapse Rec. CD
+ KOBONG - Chmury nie było / Offmusic CD
>> Tabla Beat Science, Live in San Francisco at Stern Grove, 2002, Palm Pictures
+ Kevin Arnold - Szlafrock Superstars / Red Elephant Records CDR
+ Merzbow - Frog+ / Misanthropic Agenda 2CD
+ Raoul Björkenheim, Apocalypso, 2001, Cuneiform
+ Micro Blue / Plop CD
+ Larsen - Rever / Young God Records
+ PainKiller, Talisman: Live in Nagoya, 2003, Tzadik
+ John Zorn - IAO / Tzadik CD
+ Current 93, The Great in the Small, 2000, Durtro