Mt. Sims "Happily Ever After", Hungry Eye Records 2008
www.hungdyeyerecords.com
www.mountsims.net
www.myspace.com/mtsims

Dwie płyty nagrane przez Matta Simsa dla Gigolo - "Hate Fuck" i "Wild Light" - uczyniły z niego gwiazdę nowego electro. Mroczny klimat tworzonej przez amerykańskiego artystę muzyki wskazywał jednak, że nie interesuje go wyłącznie taneczna strona gatunku. Już na "Wild Light" słychać było wyraźne wpływy post-punkowej estetyki sprzed ćwierć wieku. W pełni doszły one do głosu w nagraniach najnowszego projektu pochodzącego z Los Angeles a rezydującego obecnie w Berlinie muzyka - Mt. Sims. To już regularny zespół, w skład którego obok śpiewającego i grającego na gitarze Simsa, wchodzi basistka Randy Twigg i perkusista Andre Lange. Ich debiutancki album - "Happily Ever After" - opublikowała właśnie działająca w Montrealu wytwórnia Hungry Eye Records.
Kiedy słucha się materiału z płyty, komuś, kto dorastał przy dźwiękach nowej fali, towarzyszy nieustanne wrażenie deja vu. Muzyka Mt. Simsa niesie bowiem ze sobą wyraźne echa dokonań mniej lub bardziej znanych wykonawców z początku lat 80. Pojawia się tu industrialna rytmika w stylu D.A.F. ("Grave"), sążniste fale syntezatorów zapamiętane z płyt Tubeway Army ("Love's Revenge"), świdrujące partie lodowatych gitar jak u Bauhaus ("Continuations"), czy garażowe brzmienia spod znaku The Gun Club ("Andy Or Jenny").
Oczywiście nie są to dosłowne cytaty - w pozostałych nagraniach te inspiracje post-punkową klasyką są mniej jednoznaczne, co świadczy tylko na korzyść Simsa - okazuje się, że mimo młodego wieku, to muzyczny erudyta, który czerpiąc garściami z klasyki nowej fali, potrafi stworzyć stylowo brzmiącą muzykę na miarę XXI wieku.
Bo oto jazgotliwe partie gitar, mroczne pochody basu i dudniące dźwięki bębnów, otacza nowoczesna elektronika - brzęczące i popiskujące pasaże klawiszy ("Playing For Keeps"), hipnotyczne loopy uplecione z ludzkich głosów i zawodzących syntezatorów ("Hotwater/Coldblood"), czy cyfrowe bity o metalicznym brzmieniu ("Happily Ever After"). Wszystko to robi mocne wrażenie - ta muzyka nie jest postmodernistyczną grą z konwencją, ona dochodzi z trzewi prawdziwego człowieka.
Potwierdza to głęboko emocjonalny wokal Simsa - czasem elektronicznie zdeformowany (utwór tytułowy), kiedy indziej neurotyczny, jakby należący do psychopaty, zwierzającego się ze swych obsesji ("Andy Or Jenny") lub zimny, wręcz lodowaty i beznamiętny, niczym u człowieka, który porzucił już wszelką nadzieję ("Tightrope").
Kilka piosenek z albumu to prawdziwe przeboje - oczywiście na post-punkową modłę. Może to być szalenie melodyjny "Grave", ekspresyjny "Hotwater/Coldblood" czy zadziorny "Window Window". Takich kawałków mogłyby pozazdrościć Simsowi największe gwiazdy nowofalowego revivalu naszych czasów.

Paweł Gzyl


<<< poprzednia recenzja następna recenzja >>>
 

RECENZJE

+ Tafubar - Changeability
>> Mt. Sims - Happily Ever After
+ Moser - Moser
+ Myra Davies - Cities & Girls
+ Jochen Arbeit - Arbeit Solo
+ Analogue Mindfield - Visions In Sonic Sense
+ John Foxx - The Golden Section/ In Mysterious Ways
+ Bon Iver - For Emma, Forever Ago
+ Barbara Morgenstern - BM
+ Nine Inch Nails - The Slip
+ Metallica - Death Magnetic
+ The Cure - 4:13 Dream
+ Philip Jeck - Host
+ William Orbit - Hello Waveforms
+ Merzbow - Arijigoku
+ The Cure - The Head On The Door - Deluxe Edition
+ Die Krupps - Die Krupps I
+ Band Ane - Anish Music
+ Ruinzhatova - Live In Somewhere
+ Fattigfolket - Le Chien Et La Fille
+ Bohm/Halle/Sell - Ozon
+ The Cure - The Top- Deluxe Edition
+ Monosylabikk - Rocks
+ Yarek - Noc Na Zamku
+ Christian Marclay/Thurston Moore/Lee Ranaldo - Fuck Shit Up
+ Deine Lakaien - 20 Years Of Electronic Avantgarde
+ Pelt - Dauphin Elegies
+ Brightblack Morning Light - Motion to Rejoin
+ NNCK - Clomeim
+ Henry Flynt & C.C. Hennix - Dharma Warriors
+ John Watermann - Babel #1
+ Sacros - Sacros
+ Muslimgauze - Nadir of Purdah
+ Sexteto Electronico Moderno -Sounds from the Elegant World. Groovy Night Club Music from Uruguay 1968-71
+ Nu & Apa Neagra - Omag