Moritz Von Oswald Trio, Vertical Ascent, Honest Jons 2009

Krautrock wiecznie żywy! Gdy wydawało się, że świat muzycznych supergrup bezpowrotnie przeminął wraz sukcesami Cream oraz Blind Faith i żenująco kompromitującymi poczynaniami formacji typu Asia, mamy oto powrót owej idei na scenie nowej elektroniki. Jak bowiem inaczej określić formację, w której spotykają się twórcy tego formatu co Moritz Von Oswald (Basic Channel, Rhythm&Sound), Sasu Ripatti (Luomo, Vladislav Delay) i Max Loderbauer (Sun Electric)? Niestrudzeni reformatorzy muzyki ambient, dubu czy efemerycznych postaci (post)techno i kluczowi artyści europejskiej sceny elektronicznej odpowiedzialni w znacznym stopniu za artystyczny mezalians, jakim było w pewnym momencie spowinowacenie tanecznej muzyki klubowej z eksperymentalną elektroniką. Czy powinno nas dziwić, że owocem współpracy tych charyzmatycznych osobowości jest muzyka zrodzona z ducha krautrocka? Tak bowiem prezentuje się muzyczna propozycja Moritz Von Oswald Trio odsłonięta słuchaczom w czterech fragmentach stanowiących zaledwie cząstki rozbudowanych, wielogodzinnych sesji studyjnych oraz nie mniej skomplikowanych procedur produkcyjnych i remikserskich. Nie jest to jednak płyta szalonych psychonautów z załogi Ash Ra Tempel czy Cosmic Jokers, wszystko jest tu staranie zaplanowane i nawet improwizacje, na które pozwalają sobie muzycy - głównie w sferze brzmień i postprodukcji, pozostają pod kontrolą całościowego projektu. Na "Vertical Ascent" dominuje swoisty space dub - brzmiący dość hermetycznie i sterylny niczym wnętrze promu kosmicznego, nie bark w nim krautowego pulsu, motoryki techno i basowych dronów w ambientowym tle, całość jest jednak absolutnie nieludzka (postludzka?) - co bynajmniej nie jest zarzutem, lecz prostym stwierdzeniem wrażenia, jakie pozostawia ta muzyka. Napisałem niegdyś, że na zjawiskowej płycie "Mon Animal est possible" Alexandre St-Onge skomponował pieśni miłosne dla androidów, które nauczyły się kochać, dodam więc teraz, iż Moritz Von Oswald Trio właśnie stworzyło dla nich idealny podkład do cybernetycznego dancingu.

Dariusz Brzostek


<<< poprzednia recenzja następna recenzja >>>
 

RECENZJE

+ Sunao Inami - Disinfectant. Live in Tokyo RMX
+ Jeff Gburek - Remote Provinces
+ V.A. - Music in the Margin / V.A. - Music in the Margin. Bôkan! The Journey Continues...
+ Love Live Life & One - Love Will Make a Better You
+ Masahiko Satoh & Soundbreakers - Amalgamation
+ Muariolanza - Wszystko będzie inaczej
+ Eric Dolphy - The Complete Latin Jazz Sides
+ Philip Cohran and the Artistic Heritage Ensemble - The Malcolm X Memorial (A Tribute in Music)
+ Emiter - Microsillon
>> Moritz Von Oswald Trio - Vertical Ascent
+ Hugo Race - Between Hemispheres
+ Bruce Gilbert - Oblivio Agitatum
+ Ekkehard Ehlers/Paul Wirkus - Ballads
+ Jackie-O Motherfucker - Ballads of the Revolution
+ Chicha Libre - !Sonido Amazonico!
+ Daphne Oram - Oramics
+ 23 Skidoo - Just Like Everybody
+ V.A. - Raks Raks Raks. 27 Golden Garage Psych Nuggets from the Iranian 60s Scene
+ Muslimgauze - Jaagheed Zarb / Jah-Mearab / Sycophant of Purdah
+ Marc Wilkinson - Blood on Satan's Claw. Original Soundtrack
+ Richard Pinhas/Merzbow - Keio Line
+ Günter Müller - Buenos Aires Tapes
+ Bertrand Gauguet/Franz Hautzinger/Thomas Lehn - Close Up
+ Sunn O))) - Monoliths & Dimensions
+ Aube - La Syndrome Aquatique
+ Karpaty Magiczne - Sonic Suicide
+ Re- Drum - S
+ Different State - Azure
+ British Sea Power - Man Of Aran
+ Jerome Froese - Neptunes
+ Ab Intra - Aura Imaginalis
+ Woody Alien - Microgod
+ Wolfram Spyra - Meditationen
+ Fenn O' Berg - Magic & Return
+ Singapore Sling - Perversity, Desperation And Death
+ St. Vincent - Actor
+ Grizzly Bear - Veckatimest
+ Ritornell - Golden Solitude
+ Dj Vadim - U Can't Lurn Imaginashun
+ Jarvis Cocker - Further Complications
+ Aquavoice - Memories
+ Michael Mantra - a/b
+ Maurizio Bianchi - The Testamentary Corridor