Eric Dolphy, The Complete Latin Jazz Sides, Gambit Records 2009

Eric Dolphy, ikona dwudziestowiecznej, nieakademickiej awangardy muzycznej i legenda jazzowej improwizacji, jeden z nielicznych muzyków absolutnie niemożliwych do zastąpienia w fenomenalnych składach Coltrane'a czy Mingusa (by wspomnieć tylko te), właściwie afroamerykański święty. Płyta "The Complete Latin Jazz Sides" przynosi nam zaś (nieoczekiwaną?) ilustrację pewnego epizodu w dziejach muzykowania Dolphy'ego - kompletny zapis sesji, które ów genialny improwizator odbył w roku 1960 wespół z formacją Latin Jazz Quintet - prowadzoną przez congistę Juana Amalberta i grywającą głównie latynoskie standardy w jazzowych aranżacjach oraz grupą? Latin Jazz Quintet, której liderem był wibrafonista Felipe Diaz, pisujący z powodzeniem latynoskie tematy. Na obu sesjach sygnowanych z Dolphym dominują atrakcyjnie zaaranżowane i swobodnie swingujące przeboje latin jazzu autorstwa wspomnianych bandleaderów oraz nieśmiertelne klasyki swingu: "A Night in Tunisia" Gillespiego czy "I Got Rhythm" Gershwina. Dolphy zaś? Dolphy gra swoje, z niebywałym wyczuciem wplatając w pulsująca tkankę rytmiczną poszczególnych kompozycji improwizowane linie altu, fletu i klarnetu basowego, czyniąc nierzadko z prostych tematów wehikuły niezwykle ekspresyjnej, choć zawsze wyważonej, improwizacji. Jest po swojemu subtelny i daleki od próżnego efekciarstwa, improwizuje zaś nieustannie mając na uwadze kompletność muzycznej narracji, choć w naturalny sposób spełnia we wszystkich tych składach funkcje niekwestionowanego lidera. Jak zwykle na wyżyny subtelności i muzycznego smaku (cudowna oszczędność artykulacji) wzbija się, grając na klarnecie basowym oraz flecie - instrumentach niezwykle urozmaicających kolorystyczny kanon latin jazzu. Czy ten latynoski zwrot w muzycznej biografii Dolphy'ego powinien nas zaskakiwać? Nie sądzę. W owym czasie improwizacyjny potencjał muzyki latynoskiej stawał się oczywisty dla całego jazzowego świata - nie mógł ujść uwadze także i gigantów stylu free, którzy faktycznie jednak niezbyt często sięgali po sambę czy bossa nowę - jakby nieco onieśmieleni ich rytmiczną - taneczną dyscypliną. Dolphy i tu potrafił znaleźć coś dla siebie. Free latin swing? A czemu nie?

Dariusz Brzostek


<<< poprzednia recenzja następna recenzja >>>
 

RECENZJE

+ Sunao Inami - Disinfectant. Live in Tokyo RMX
+ Jeff Gburek - Remote Provinces
+ V.A. - Music in the Margin / V.A. - Music in the Margin. Bôkan! The Journey Continues...
+ Love Live Life & One - Love Will Make a Better You
+ Masahiko Satoh & Soundbreakers - Amalgamation
+ Muariolanza - Wszystko będzie inaczej
>> Eric Dolphy - The Complete Latin Jazz Sides
+ Philip Cohran and the Artistic Heritage Ensemble - The Malcolm X Memorial (A Tribute in Music)
+ Emiter - Microsillon
+ Moritz Von Oswald Trio - Vertical Ascent
+ Hugo Race - Between Hemispheres
+ Bruce Gilbert - Oblivio Agitatum
+ Ekkehard Ehlers/Paul Wirkus - Ballads
+ Jackie-O Motherfucker - Ballads of the Revolution
+ Chicha Libre - !Sonido Amazonico!
+ Daphne Oram - Oramics
+ 23 Skidoo - Just Like Everybody
+ V.A. - Raks Raks Raks. 27 Golden Garage Psych Nuggets from the Iranian 60s Scene
+ Muslimgauze - Jaagheed Zarb / Jah-Mearab / Sycophant of Purdah
+ Marc Wilkinson - Blood on Satan's Claw. Original Soundtrack
+ Richard Pinhas/Merzbow - Keio Line
+ Günter Müller - Buenos Aires Tapes
+ Bertrand Gauguet/Franz Hautzinger/Thomas Lehn - Close Up
+ Sunn O))) - Monoliths & Dimensions
+ Aube - La Syndrome Aquatique
+ Karpaty Magiczne - Sonic Suicide
+ Re- Drum - S
+ Different State - Azure
+ British Sea Power - Man Of Aran
+ Jerome Froese - Neptunes
+ Ab Intra - Aura Imaginalis
+ Woody Alien - Microgod
+ Wolfram Spyra - Meditationen
+ Fenn O' Berg - Magic & Return
+ Singapore Sling - Perversity, Desperation And Death
+ St. Vincent - Actor
+ Grizzly Bear - Veckatimest
+ Ritornell - Golden Solitude
+ Dj Vadim - U Can't Lurn Imaginashun
+ Jarvis Cocker - Further Complications
+ Aquavoice - Memories
+ Michael Mantra - a/b
+ Maurizio Bianchi - The Testamentary Corridor